T-34/85

T-34/85

czwartek, 25 lutego 2016

Kolejna bitwa o Wrocław

Razem z moim niezawodnym towarzyszem broni - Inkiem po raz kolejny (który to już?) udaliśmy się autostradą A4 do Wrocławia by ponownie walczyć w okresie MID.
Krzysiu wziął ze sobą zmechanizowaną rozpiskę USA a ja zmodyfikowaną kompanię z 12. Pułku Czołgów Mieszanych podlegającego 1. Moskiewskiej Dywizji Piechoty Zmechanizowanej vel Czołgi Patriotyczne

Red Army Mixed Tankovy (Fearless /Conscript)
1. 6 KV-1e
2. 7 M3l Stuart
3. 5 T34 obr 1942
4. 3 BA-10 (M) (F/T)
5. 5 Kozacy konno (F/T)
6. 2 Katyusha+2xdodatkowa załoga (F/T)
Samolot I-153 Chaika 3 kostki

 Pierwszą bitwę grałem z Marcinem "Cymkiem" Michalskim i jego C/T kompanią pancerną USA w składzie: 5 Shermanów, 4 Stuarty, 3 moździerze na M2, pluton inżynierów: 10 podstawek i transportery, pluton samochodów zwiadowczych, samolot P-40 Warhawk na 5 kostkach.
Były również zaskakujące 4 T-55 3in jako tank destroyery - wklejam zdjęcie byście zobaczyli o co chodzi.
Bitwę Cauldron graliśmy na planszy pustynnej, wygrałem rzut na atakowanie. Cymek wystawił się w środku. Na stół wrzucił TD jako jeepy, pluton inżynierów w natychmiastowej zasadzce oraz obu dowódców i pluton w Shermanach. Ja wystawiłem KV-1e, M3 oraz Katyushe a w rezerwach schowałem Kozaków, T-34 i BA-10 żeby móc w odpowiednim momencie zajechać Shermany Cymka od tyłu albo zwalczyć Stuarty po wyjściu z rezerw.
1. turę zaczynał Cymek i od razu wyłapał mój błąd, ustawiłem za blisko siebie KV-1e tak, że pod wzornikiem samolotu było ich aż 5. Przechwycenie czajką - nieudane. Sprzyjało mi jednak szczęście - Cymkowi przyleciał tylko 1 samolot, trafił tyko 2 czołgi a ja rzuciłem udane save. Cymek połknął przynętę na moje Stuarty, jednak z ostrzału TD i Shermanów zniszczył 3 i 1 bailował więc nawet nie spowodował testu morale. Cudowny nalot mojej Czajki zniszczył 2 TD, jednego bailował oraz 1 spalił Shermana a kolejnego bailował. Skuteczny ostrzał Katyush połączony z ostrzałem z KV-1e i szturmem pozwolił wygryźć ze znacznika piechotę (oblała morale). Stopniowo wybijałem plutony Marcina - T55, piechotę, Shermany, dowódcę kompanii tak, że musiał rzucać morale kompanii. Pierwsze i drugie zdał a trzecie oblał. Straciłem Stuarty i Katyushe (zjedzone przez wrogie rezerwowe Stuarty). Wynik 17:3




Drugą bitwę miałem zagrać przeciwko Breslauerowi i jego 3 Tygrysom IE. Przed turniejem przeglądałem rozpiski przeciwników i byłem pewny, że z nim grać nie chcę. Przeciwnik miał jeszcze 2 opancerzone Sdkfz p-lot, 3 Panzerwerfery oraz samolot Henschel aż na 7 kostkach! Jedyne co mogłem zrobić to zniszczyć pelotki i Panzerwerfery a następnie próbować utłuc Tygrysa nalotem Chaiki lub ewentualnie bailować szczęśliwym strzałem z T-34 lub KV-1e. Przeciwnik losował Tiger Skille - dowódca kompanii ROF3 i przerzut nieudanych trafień, drugi ROF3, trzeci Clever Hans. Oj ciężko. Bitwa nie była jednak taka znowu jednostronna. Przeciwnik na obu celach misji zakotwiczył Tygrysy plutonowe a dowódcą kompanii pojechał zwiedzać. Henschel skupił się na tłuczeniu Stuartów, które nawet w odległości 2 cali od lasu były namierzane na 2+ (tylko raz się nie udało). Chaika albo nie przylatywała, albo przylatywał tylko 1 samolot i nie mógł trafić Tygrysa a raz jak wszystko zagrało to kolega wyrzucił 6 na save. Stuarty szarżą niemal samobójczą zabiły Panzerwerfery a BA-10 rozmontowały pelotki. Ale to był koniec mojego zrywu. Na koniec epicki, niemal filmowy moment kiedy samotny Tygrys dojechał na cel misji i zaczął się strzelać z hordą 5-T34 i 6 KV-1e. 3-4 tury otaczałem wroga i strzelałem mu w plecy i boki. Na chyba 10 trafień wypadła tylko jedna 1, bail! A zaraz w następnej turze odbailował się i dokończył dzieło zajmując cel misji. Pod koniec został on na polu usianym płonącymi wrakami. Wynik 3:17 ale tak naprawdę byłem o jeden nieudany save Tygrysa od wygrania bitwy.



Ostatnią bitwę grałem z Inkiem i jego kapitalistycznymi czołgami z Ameryki. Bitwa Hold the line na planszy a`la Europa Wschodnia - domki, laski, górki, etc. Ja atakuję, Krzysiu się broni. Na stół wziął sekcję zwiadowczą z TD, 5 Shermanów w ambushu oraz pluton Priestów. Natarcie prowadziłem głównie prawą flanką gdzie wystawiłem Stuarty, BA-10 i KV-1e, środkiem jechały T-34 a lewą flanką nacierali Kozacy. Celnym ostrzałem z BA-10 zniszczyłem 2 z 3 jeepów TD (za daleko do przodu wystawionych). Na dalekim zasięgu Krzysiu wystawił Shermany z zasadzki niszcząc 3 z 7 Stuartów. W mojej następnej turze przyleciały 2 Chaiki ale zostały bezlitośnie strącone z półcalówek AA na Shermanach. Stuarty z BA-10 wjechały na cel misji. Zniszczyłem ostatniego jeepa ostrzałem Stuartów i zmusiłem M10 do wyskoczenia w niekorzystnym dla nich miejscu - lesie. Krzysiu przeprowadził ostry ostrzał artyleryjski z TOT i z Shermanów niszcząc do końca Stuarty i jednego BA-10. Moja 3 tura i niespodzianka. Okazuje się, że ostatni BA-10 zajmuje cel misji a nikt mu w tym nie przeszkadza :) Krzysiu zapomniał o nim i przez to przegrał grę, która toczyła się do tej pory po jego myśli. Wynik 14:6 dla mnie. Dograliśmy potem jeszcze kilka tur dla zabawy i wyszło, że grę i tak bym wygrał ;)



Koniec końców zająłem 5 miejsce na 13 graczy co jest niezłym wynikiem.
Lubię wrocławskie turnieje, może nawet bardzo. Jedyny minus to jak mało miejsca jest na piętrze do grania ale jest to równoważone przez grupę niezwykle sympatycznych graczy. Po raz kolejny dziękuję Brzozie i chłopakom za zorganizowanie turnieju a Krzysiowi za transport i kolejny wspólny wypad na turniej.