Imperial Star Destroyer

Imperial Star Destroyer
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2020

Relacja z turnieju Star Wars Armada w Krakowie 18.07.2020


Dnia 18.07.2020 w krakowskim sklepie Shop Gracz odbył się turniej lokalny Star Wars Armada. Wcześniej pierwszy od czasu ogłoszenia epidemii turniej miał miejsce w Gdańsku jednak dopiero w Krakowie frekwencja okazała się taka jak bywała wcześniej. Przyjechało 14 osób w tym goście między innymi z Katowic, Warszawy i Wrocławia. W drodze na turniej napotkałem widoczny poniżej fantastyczny mural ze Stanisławem Lemem.


Ponieważ ostatnimi czasy sprzedałem całą flotę Imperium a chciałem zagrać bez eskadr więc zdecydowałem się na odkurzenie dawno niewidzianego archetypu dwóch krążowników MC80 Liberty. Miałem jeden Battle Cruiser i jeden Star Cruiser oba z tytułami Mon Calmari Exodus Fleet, każdy miał Auxillary shield techs oraz XI7 turbolasers i Leading shots. Krążowniki wsparte były dwiema rebelianckimi flotyllami oraz 3 eskadrami A-Wingów [Shara Bey, Tycho Celchu i Green Squadron]. Dość kontrowersyjnie jako swojego admirała wybrałem Kyrsta Agate, która potrafi mocno poprawić obronę okrętu flagowego. A właśnie obrony moim zdaniem brakuje okrętom MC80 Liberty type.

W pierwszej turze jako przeciwnika wylosowałem nikogo innego tylko kochanego krakowskiego czempiona - Daniela Unzeitiga. Napisałbym, że czarnego admirała, ale jest to bardzo niepoprawna politycznie ksywa w tych czasach więc przemilczę ją. ;]

Daniel w rozpisce na Admirale Raddusie miał jednego Liberty Star Cruiser wspartego przez torpedowego MC-75 ''Profundity'' oraz siedzącą w nim korwetę CR 90 B z MS-1 Ion Cannons. Do tego Shara Bey i Tycho oraz oczywiście dwie rebelianckie flotylle.

Miałem bida i postanowiłem, że zagramy moje misje bo te przeciwnika byłyby dla mnie na pewno ogromnie niewygodne. Daniel wybrał niebieską czyli ''Doomed Station''. Rozstawienie zajęło nam chwilę, drop MC-75 nastąpił w drugiej turze a potem było już mocno z górki. Oczywiście srogo przegrałem.


Popełniłem w tej grze kilka błędów. Zamiast aktywować najpierw jednego z Liberty w trzeciej turze i strzelić z bocznej strefy postanowiłem zniszczyć uszkodzoną korwetę eskadrami z rozkazu flotylli. Zapomniałem, że Daniel przecież może przekierować obrażenia. Wleciałem Liberty na prędkości 1 w zasięg gravity rift i utknąłem a gdy chciałem spróbować się uwolnić z pomocą Lei to Daniel zniszczył flotyllę, na której była. Rzuty też mnie nie rozpieszczały. Przegrałem 1:10 i miałem wrażenie, że ja jednak gram w inną grę niż Daniel.

W tej jego wersji wszystko wychodzi, zasięgi grają, prędkości się zgadzają a asteroidy przeszkadzają wrogowi. W mojej wersji ataki z ośmiu kości są nieszkodliwe, gravity rift unieruchamia okręt na trzy tury, korweta na 2 HP nie ginie od 4 ataków eskadr z czarnej kości no i zawsze czegoś kurna brakuje. Taki Benny Hill tylko w kosmosie. 20 do 400 bo zdobyłem w jednej turze przez przypadek żeton z misji.

Drugą grę, mimo porażki, miałem zagrać z Piotrem Piątkowskim i jego Ackbarowym Defiance wspartym Admonition, jedną korwetą i dwoma flotyllami za to bez obstawy eskadr. Warto wspomnieć, że Piotr ze swym Ackbarem zajął na zeszłorocznych Mistrzostwach Europy Armady fantastyczne 8. miejsce i był czarnym koniem tamtej imprezy.

Przeciwnik miał dużego bida więc wybrał inicjatywę a z moich misji - a jakże - Doomed Station. Krążownik Defiance od początku mocno poszedł lekko w mój lewy bok, w kierunku obu Liberty zmuszając mnie do kontrolowanego skrętu formacji przez co ograniczałem własne pole ostrzału.


Piotr chyba nie docenił moich A-Wingów, które już od drugiej tury solidnie ostrzeliwały dziób jego krążownika pozbawiając go tam wszystkich tarcz. Szczególnie ładnie poszło Green Squadron, które wykulały hit/kryt a potem hit.

Oba Liberciaki również solidnie zasypywały go ogniem turbolaserowym z dziobów co poskutkowało tym, że Ogórek został na 2 hapsach. A ja miałem jeszcze aktywację szprotek z rozkazem eskadr oraz nieaktywowanych Sharę i Tycho a Defiance miał odrzucone oba przekierowania. Piotr rozpaczał, że to na pewno koniec gry bo trafię oba rzuty jednak już pierwsza Shara spudłowała, Tycho trafił. Gra trwała jednak dalej a Defiance mimo rozkazu napraw został zniszczone w następnej turze przez ostrzał A-wingów. 

Piotr jednak nie odpuszczał. Stopniowo ostrzeliwał MC80 Star Cruiser aż zrobił z niego kulę gorącej plazmy i szczątków. Zniszczyliśmy sobie jeszcze każdy po flotylli, ja dodatkowo ugrałem dwa żetony zwycięstwa. Końcowy wynik z tego co pamiętam to 163 do 238.


Zwycięstwo 7:4 wywalczone z dużym trudem, po ciężkiej bitwie, z renomowanym przeciwnikiem więc ucieszyło mnie szczególnie. Zwłaszcza po niesatysfakcjonującym wyniku uzyskanym z Danielem.

Trzecią bitwę miałem zagrać przeciwko dobrze znanemu przeciwnikowi, Wawie z Wwy. Ale znany Wawa już na dzień dobry mnie zaskoczył bo nie dość, że nie wziął tym razem Imperial Star Destroyera to nie wziął nawet Imperium. Po raz pierwszy w życiu widziałem by grał Rebeliantami. Do tego grał Starhawkiem wypuszczonym całkiem niedawno, z którym również przyszło mi grać po raz pierwszy. Rozpiskę uzupełniał Hammerhead, 2 flotylle oraz 6 YT-2400, Jan Ors i Z-95. Miałem bida więc oddałem inicjatywę a Wawa wybrał do grania Doomed Station.


Wiedząc o nieruchawości Starhawka wystawiłem się z prędkością 1 dość blisko stacji by jak najdłużej "farmić" żetony zwycięstwa. Pozwoliło mi to przez 4 tury unikać starcia ze Starhawkiem za to dość mocno musiałem się poskubać z licznymi eskadrami Wawy. A-wingi mocno im przeszkadzały ale Tycho i Green Squadron nie przeżyli tego przeszkadzania. W zamian strąciłem dwa YT-2400, Jan Ors i Z-95. Po drodze odparowałem też jedną gołą flotyllę.


Co turę kosiłem też żetony zwycięstwa by w piątej turze mieć ich 5. Wawa wleciał Starhawkiem w zasięg Gravity Rift, które go spowalniało więc ledwo do mnie doleciał. W czwartej turze skosił mi jedną flotyllę, którą wleciałem mu przed nos. Decydująca okazała się szósta tura. Byłem już mocno zmęczony i postanowiłem pójść na czołowe zwarcie oboma Liberty co okazało się błędem. Trzeba było stanąć i spokojnie strzelać się na dalekim zasięgu. Starhawk może i jest wolny ale z bliska to silna i wyporna bestia. Z wydatnym wsparciem Łotrów zniszczył mój admiralski krążownik i odebrał ostatni żeton zwycięstwa.


Na żetonach zrobiłem 100 punktów, dodatkowo ubiłem 4 eskadry uzyskując 176 punktów. Wawa zniszczył krążownik, Tycho, zielonych oraz jeden żeton uzyskując około 240 punktów, z tego co mówił brakło mu 4 małych punktów do wyniku 7:4.

Przegrałem wobec tego 5:6 po przyjacielskiej ale długiej i męczącej bitwie, której końcówkę ledwo pamiętam taki byłem zmęczony. Gdyby gra zakończyła się po 5. turze to wynik byłby 7:4 dla mnie :].

Koniec końców zająłem 11. miejsce na 14 uczestników i dostałem dwustronną kartę promo Skilled First Officer/ Dual Turbolaser Turrets. Mimo zajętego odległego miejsca dobrze się bawiłem i jestem zadowolony, że na ten turniej jednak przyjechałem. Specjalne podziękowania ślę dla Piotrka Piątkowskiego, który pożyczył mi chyba z 7 kart ulepszeń i pilotów bez których nie mógłbym uczestniczyć w tej imprezie.

Turniej wygrał Przemo Paluszyński ze swym mocarnym Starhawkiem. Pełne wyniki tutaj.

P.S. Na sam koniec zamieszczam ostrzeżenie dla gości krakowskich turniejów: w mieście Krakowie strefa płatnego parkowania obowiązuje również w soboty, w godzinach 10-20. Możliwość poznania tego przepisu kosztowała mnie 150zł ;[





niedziela, 23 lutego 2020

Armada Prime Championship Wrocław 2020

Czołem Admirałowie. Przesyłam transkrypcję nadprzestrzenną z relacją z turnieju Armada Prime Championship Wrocław 2020, który odbył się w Bolter Cafe.

Na turniej postanowiłem się pod wpływem impulsu udać z rozpiską i admirałem, którymi nie grałem od około 2 lat - czyli Defiance pod wodzą admirała Ackbara.
 
Author: Zorg
Faction: Rebel Alliance
Points: 398/400

Commander: Admiral Ackbar
Assault Objective: Opening Salvo
Defense Objective: Contested Outpost
Navigation Objective: Infested Fields

[ flagship ] MC80 Command Cruiser (106 points)
-  Admiral Ackbar  ( 38  points)
Defiance  ( 5  points)
-  Strategic Adviser  ( 4  points)
-  Engine Techs  ( 8  points)
-  Electronic Countermeasures  ( 7  points)
-  Quad Battery Turrets  ( 5  points)
-  Leading Shots  ( 4  points)
= 177 total ship cost

CR90 Corvette A (44 points)
-  Slaved Turrets  ( 6  points)
= 50 total ship cost

CR90 Corvette A (44 points)
Jainas Light  ( 2  points)
-  Turbolaser Reroute Circuits  ( 7  points)
= 53 total ship cost

GR-75 Medium Transports (18 points)
-  Toryn Farr  ( 7  points)
-  Comms Net  ( 2  points)
= 27 total ship cost

1 Dash Rendar ( 24 points)
1 Lando Calrissian ( 23 points)
1 Ketsu Onyo ( 22 points)
1 Corran Horn ( 22 points)
= 91 total squadron cost


Defiance vel super ogórek wyciąga kosmiczną liczbę kości w ataku. Z burty 6 bazowo plus 2 Ackbar plus 1 Quady plus 1 Defiance plus 1 rozkaz plus ewentualnie 2 z Opening Salvo czyli 13 kości /5 czerwonych, 4 niebieskie, 3 czarne/. Wspierany przez łotry Rebelii, które mają chronić resztę rozpiski przed wrogimi eskadrami.

Sporą grupą byliśmy przed otwarciem miejscówki więc chwilę sobie poczekaliśmy przed drzwiami Boltera i porozmawialiśmy z chłopakami o przyszłości armady, Onagerze i opóźnionej premierze nieco rozczarowującego Starhawka.


Na miejscu zgłosiło się 15 osób, jedna osoba niestety się wysypała więc były bye w każdej rundzie. Legion Kraków i Daniel Unzeitig zapewnili streama na tej imprezie za co warto im podziękować - piękne dzięki panowie.


I właśnie na tym streamie wasz skromny kronikarz miał przyjemność zagrać swą pierwszą bitwę przeciw armadowemu multimedaliście czyli Danielowi Krakusowi. Żal ścisnął me serce, bo jakże tak od razu dostawać w skórę po przyjeździe do miasta Wrocławia. Ale trzeba było zagrać. Daniel grał rozpiską MSU na korwecie torpedowej Admonition i eskadrach rogue pod batutą generała Rieekana więc zapowiadało się interesująco.


Przebieg bitwy można zobaczyć na streamie - Streamie by Legion Kraków.
Obaj mieliśmy 398 punktów, wygrałem rzut i zostałem pierwszym graczem. Z misji Daniela wybrałem Most Wanted. Dan wybrał swoje transportowce i mój krążownik. Moja taktyka była prosta - zmusić Daniela do rozciągnięcia sił, nie dać się zwabić na przynętę, nie stracić super-ogórka.

Dwie pierwsze moim zdaniem udawały mi się ładnie gdzieś do 4. tury, leciałem blisko swojej krawędzi stołu trzymając ciasną formację, Blask Janiny schowany za krążownikiem a sam strzelający ''bez obstrukta''. Daniel długo się zabierał żeby nadgryźć moją formację ale jak się zabrał to już poszło.


Zniszczyłem jako pierwszy jedną z jego korwet ale utrzymał ją w grze z Rieekana a potem mocno wypalił do krążownika, Admonition z H9 wskoczyło przed dziób złapało ogórka w double arcu i dwa razy zadało mu chyba po 9 obrażeń w tym dwa odkryte krytyki, każdy to podwójne trafienie. Na okręcie z 8HP to bardzo zabolało.


 Gdy spadł krążownik to były już dożynki albo jak kto woli dorzynka z moją ostatnią korwetą spadającą w ostatnim rzucie Daniela w ostatniej turze. Zniszczyłem CR-90 A z TRC, Dutcha i Wedge`a, Daniel wyczyścił stół oraz dostał 106 punktów bonusu za zniszczony statek cel. 86 - 506 i wynik tak jak w naszej poprzedniej bitwie 1-10 dla Daniela.


Ciężko ugrać jakieś punkty gdy gra tak dobrze a do tego ma dobre rzuty. Misja miała tu pewne znaczenie, może mogłem wziąć inną bo jednak MC80 ma mało HP więc jest wrażliwy na dodatkowe kości ataku.

Po pierwszej bitwie byłem ostatni więc dostałem baya. Miałem czas zjeść zamówiony przez sklep Bolter.pl dla uczestników smaczny obiad oraz skomentować na streamie bitwę Daniela przeciwko Sebastianowi i jego SSD. Wynik końcowy był 9-2 dla Daniela.

Trzecią bitwę grałem z Jakubem, który grał na Mottim. Miał ISD II Avenger, do tego Burzycielem z APT i technikami silników, jednymi Gozanti i sporą grupą generycznych imperialnych eskadr wspartej Maarkiem Stele [2x Tie Bomber, 2xTie Advanced, 2xTie Defender].


Znowu mieliśmy po 398 punktów i wygrałem rzut kością. Ponownie zostałem drugim graczem a Kuba wybrał z moich misji ''Opening Salvo''. Tak na dobrą sprawę zastanawiałem się czy wziąć tą misję zamiast ''Most Wanted'' i zdecydowałem się na nią w ostatniej chwili, chyba grałem ją raz w życiu więc tym razem wypadł drugi raz. W założeniu misja miała pasować do umiejętności Ackbara i dawać połowę punktów za okręty, które uszkodzę, a których nie zniszczę. Tak się właśnie stało ale nieco inaczej niż myślałem.

Wystawiłem się w okolicy mojego prawego rogu, podobnie jak w grze z Danielem, a Kuba wystawił się w okolicy rogu po skosie Imperialem  i Burzycielem. Dwie pierwsze tury przebiegły nam na pozycjonowanie, pierwszy atak to był strzał Corrana Horna do tie Advanced ze snipe, który zadał dwa obrażenia. Potem było nieco gorzej bo reszta eskadr zaatakowała i dała radę wbić tylko 2 obrażenia zostawiając go na 1 HP.


Burzyciel zaatakował korwetę i z żetonu misji rzucił 3 czerwone kości, trafiając hit, kryt i celność lekko uszkadzając korwetę ze sprzęgniętymi wieżyczkami. Odpowiedź korwety była mocna, czerwona i niebieska bazowa, dwie czerwone Ackbar, dwie czarne z żetonu misji i czerwona z wieżyczek czyli razem siedem kości to niemal odpowiednik niemal frontu ISD Kuat. Wypadły nawet 2 celności blokująca brace i przekierowanie więc Burzyciel dostał 3 trafienia na kadłub po tym gdy spadły mu wszystkie przednie tarcze.

W następnej turze strzelił jeszcze z boku do Super Ogórka wbijając mu krytyka na kadłub ale sam zginął od jego frontowego ostrzału. Avanger strzelił z 6 czerwonych na dalekim, które rozeszły się po tarczach MC80 z użyciem brace a potem z czterech do korwety zostawiając ją na 1HP. I wleciał w średni zasięg ogórka. Krążownik Defiance wypalił tak jak został stworzony czyli 3 czerwone, 3 niebieskie, dodatkowa niebieska z QBT, czarna z Defiance, dwie czarne z żetonu misji oraz czerwona za rozkaz koncentracji ognia =11 kości. Pierwszy rzut był średni ale dzięki leading shots uzyskałem na 10 kościach 12 trafień plus celność. Tutaj wyszła słabość buildu tego Avengera - nie miał kluczowych ECM. Stracił 4 tarcze z przodu, 3 z boku oraz przyjął 5 trafień na kadłub unikając krytyka żetonem contain.



W tym momencie wydawało mi się, że w następnej turze gra się skończona a ja tabluje Jakuba w czwartej turze 400-0. Tak się jednak nie stało. Avenger był Mottiego więc miał 14HP a nie 11 jak mi się wydawało. Kolejny atak Avengera zdjął niemal większość tarcz a taranując wbił 1 obrażenie sobie i MC80. A następne strzały z mojej strony nie były już tak udane jak wcześniej. Połączone strzały z Ackbarowych burt korwety i krążownika wbiły tylko 6 trafień na kadłub pozostawiając go na 2 HP czyli miała rozegrać się jeszcze jedna tura. Tura gdzie Avenger był pierwszy i bił na bliskim zasięgu. Dobrze, że MC80 z żetonu od transportowców i swojego rozkazu naprawił obrażenie, postawił tarczę i przeniósł kolejną tarczę. W międzyczasie wrogie eskadry ściągnęły Lando i Corrana, same tracąc dwa Tie Advanced i Maarka.

Piąta tura okazała się kluczowa, Avenger zniszczył moje transportowce i mocno poszczerbił krążownik znowu go taranując ale zostało mi 3HP. Sam zaraz zginął z ostrzału korwety a krążownik dobił Gozanti co miało o tyle znaczenie, że nie pozwolił na aktywację wrogich eskadr. Faktycznie zrobiłem tabling i zdobyłem 400VP. Straciłem Lando i Corrana oraz szprotki. Ale pojawił się problem bo Ogórek i obie korwety miały wbite obrażenia a zgodnie z zasadą misji przeciwnik dostał za nie połowę punktów. Po sprawdzeniu FAQ okazało się, że połowę punktów z ulepszeniami. Okazało się to być 186 punktów co oznaczało wynik 8-3. Niezły ale przy wyczyszczeniu stołu oczekiwałem przynajmniej 9-2.

Na szczęście uzyskany wynik pozwolił wśliznąć się do TOP8 na 7 miejscu i wygrać sympatyczne nagrody choć niestety w tym roku FFG poskąpiło i nie dało kostek tylko plastikową kartę Gozanti.


Co więcej zająłem miejsce w TOP4 of faction i powinienem dostać kartę X-wing oraz Tie Fighter dwustronną ale FFG wysłało ich za mało i dopiero mają je dosłać. Oh well, po 1 bitwie i tak jestem zadowolony z wyniku turnieju.
Turniej wygrał Daniel, drugi był Bartek Kostuch, trzecie miejsce zajął Sebastian i jego SSD a czwarty był Grzegorz Ludwin.


Dzięki dla Przema i Boltera za ogarnięcie turnieju oraz dla moich przeciwników za gry. Do następnego turnieju.

środa, 29 stycznia 2020

Relacja Petera Sabera z turnieju Armady w Erpegie 25.01.2020


Wpadłem do Katowickiego Erpegie w dniu 25.01.2020 z jednym celem - pobawić się największym statkiem w grze chcąc zarazem usprawiedliwić jego zakup. Nie oczekiwałem wygrać więcej niż jednej bitwy i patrząc na uczestników myślałem że tak się to skończy. 


Flota została złożona bardziej dla fluffu niż efektywności a cele miałem dobrane na kolanie w samochodzie. W jej skład wchodził SSD Assault Prototype z Admirałem Piett na pokładzie, jeden krążownik Gozanti, oraz elitarne eskadry Soontira Fela oraz Cieny Ree eskortowane przez dwie eskadry TIE Advanced. Mój plan: turlać kostki! 

Pierwsza bitwa: moim przeciwnikiem był Krzysztof vel Brytan. Dowódcą jego floty był Admirał Ackbar skoncentrowany na okrętach.  



Rozpiska - CR90A, Super Ogórek oraz zwiadowcza MC30c z flotyllami. Niezły zestaw, przewaga aktywacji, przy dobrym pilotażu mógł być poza moim zasięgiem strzału i uciekając zmuszać bym w niego wchodził. Prawie nie mając bida zostałem wskazany jako pierwszy gracz. No to zagrajmy Contested Outpost! To powinno zniwelować opisaną potencjalną wrogą strategię. 



Rozstawiliśmy się dość blisko siebie i SSD od razu pokazał swoją potęgę i obecność na polu bitwy. Na początku drugiej tury wszedł w zasięg stacji, osłabił jedną z flotylli i zadał aż 3 obrażenia strzelając z frontu na dalekim zasięgu do MC30c, praktycznie wyłączając ją z bitwy. MC80 odpowiedział ogniem, zdejmując większość moich tarcz z frontu. 

Trzecia tura okazała się decydująca. Moje eskadry zaatakowały i osłabiły 3 X-Wingi przeciwnika a sama strzałka śmierci zabiła jednym strzałem CR90A z Admirałem Ackbarem na pokładzie. Została też zniszczona jedna z flotylli, a MC80 stracił społowienie z powodu Intel Oficera. W czwartej turze niedobitki zostały zniszczone ostrzałem z burty, pozostawiając tylko ciężko ranne MC30c. 410:0. Ku memu przerażeniu, dało to wynik 10:1. Następny przeciwnik nie będzie łatwy…. 

Druga bitwa: I nie był. Zostałem sparowany z jednym jedynym Świetlikiem, ćwiczącym do nadchodzących mistrzostw świata. Świetlik przyniósł swoją przerażającą flotę zrodzoną z romansu Sloane i gubernator Pryce. Znowu bez bida, zostałem tym razem drugim graczem. 

Świetlik, chcąc poeksperymentować, wybrał Surprise Attack. Rozstawiliśmy się po przeciwnych stronach planszy. Świetlik jest wyjątkowo trudnym przeciwnikiem a floty na Sloane zawsze były moją słabością. Gwiazdy się ułożyły po mojej myśli. Pryce została ustawiona na turę 3 co idealnie się zgrało z moimi Raid Tokenami ze scenariusza. Świetlik nie spodziewał się dwóch nawigacji, przez co jego ISD utknął na prędkości 2 przez całą grę. 

Zatrzymałem się i czekałem. W trzeciej turze dopiero przyspieszyłem do 1, ale wpadając we własną flotyllę, by utrzymać dystans. Dopiero w czwartej zaczęła się akcja. Eskadry Świetlika rzuciły się na moje jak wściekłe, zadając mi straty, niszcząc oba TIE Advanced w ciągu dwóch tur. Ciena i Soontir nie pozostali dłużni gdy wraz z flakiem zdjęli Maulera i wrogiego Soontira. 

W piątej turze rozpoczęła się walka okrętów. Od jednego, potężnego strzału ISD Świetlika stracił żeton społowienia przez Oficera Wywiadu. Walczył ale kości nie podeszły, nawet próbując dobić moje eskadry. Ciena jako jedyna przetrwała na 1 punkcie życia. ISD wszedł w podwójny strzał SSD i wyparował w turze 6. 8:3. 

Ostatnia bitwa… Tym razem zagrałem, po raz pierwszy, z Szymonem, z agresywną flotą na Jerjerrodzie– ISD Kuat oraz Demolisher, do tego grupą eskadr [min. Maarek, generyczny Defender, generyczny Jumpmaster]. Mimo przewagi aktywacji przeciwnika, pierwszy raz mając wybór, wybrałem drugiego gracza. Szymon wybrał Doomed Station. 


Bitwa była dość prostolinijna. Rozstawiliśmy się po tej samej stronie mapy obok stacji, Demolisher poleciał bokiem by mnie złapać od tyłu a ISD i reszta uderzyły na mój front. Myśliwcami i Gozanti zablokowałem ruch stacji, powymieniałem ogień z ISD który później zabił moją flotyllę, eskadry się nawzajem pozabijały a ja zebrałem pierwszą tego dnia kartę uszkodzeń na SSD wlatując na asteroidę. Dzięki zablokowaniu stacji i zabiciu niemal wszystkiego oprócz Demolishera oraz części eskadr gra zakończyła się wynikiem 9:2. … 

Wygrałem turniej zdobywając 27 punktów na 30 możliwych. WTF? 😆

Poniżej zwycięska flota admirała Pietta ze zdobytymi trofeami



tekst Piotr Piątkowski vel PeterSaber
korekta Wojtek Kinasz vel Zorg

poniedziałek, 20 maja 2019

Relacja z 1. katowickiego turnieju Team Yankee


12 maja 2019 odbył się pierwszy turniej Team Yankee w Katowicach. Gościliśmy w sklepie Erpegie gdzie pojawiło się pięciu uczestników oraz kilka osób zainteresowanych podglądaniem naszych zmagań.

Ze względu na nieparzystą liczbę uczestników jedna osoba musiała pauzować. Zdecydowaliśmy też, że ze względu na frekwencję zagramy na spokojnie dwie kolejki zamiast trzech i zrobimy sobie długą przerwę obiadową.

Miałem przyjść na turniej z rozpiską LWP ale proza życia i brak czasu na rozpakowywanie, sklejanie i malowanie zmusiły mnie do pojawienia się z "Chłopakami Bannona" czyli pancerką USA na czołgach M1 Abrams. Po prostu miałem ją w większości sklejoną i częściowo pomalowaną a LWP leży sobie wciąż w pudełkach na półkach.

Bannon`s Boys
HQ M1 Abrams
1pl 3 M1 Abrams
2pl 2 M1 Abrams
2 ITV
Mech Platoon 4 M249 SAW/LAW+4 Dragon+4 M113
3 M106 Mortar
FIST
2 VADS

W pierwszej kolejce graliśmy Łukasz vs Wojtek oraz Julek vs Aleksander. Przemek ze względu na spóźnienie dostał bay ale w jego czasie zorganizował mini introgaming dla zainteresowanych (chwała mu za to!).


Grałem więc przeciw licznej rozpisce RFN Łukasza, która składała się z dwóch formacji: Leopardów I oraz Panzergrenadierów. Była tego naprawdę cała masa jak na 65 punktów: 11 Leopardów, 2 Plutony Panzergrenadierów z Milanami, 2 plutony po 2 Luchs, pluton M113, pluton Gepardów p/lot, pluton Panzermorserów 120mm, dwa samoloty Tornado. Prawda, że na bogato?

Nie chciałem atakować wiedząc, że liczby przemawiają za przeciwnikiem. Łukasz również zadeklarował obronę więc pozostało nam wylosować scenariusz i wybrać atakującego. Niestety wygrałem rzut i musiałem zaatakować Łukasza. Scenariusz jak się okazało też wypadł nieciekawy - atak po ćwiartce na ukos, przeciwnik w kleszczach okrąża moje siły. Łukasz wystawił w lesie na mojej lewej flance pięć Leopardów I a z drugiej strony, w budynkach przy celu misji okopał pluton piechoty z Milanami. Szybko zrozumiałem czemu Milany są takie nielubiane. Szachowały mnie mocno a same były bardzo trudne do zniszczenia. Co gorsza groziły Abramsom nawet od przodu.


W rezerwach miałem dwa Abramsy, które miały zagrozić jednemu z celów misji, reszta Abramsów miała uderzyć na pluton Leopardów I w lesie, zwinąć go i uderzyć na kolejny znacznik. Okazało się to jednak trudne do wykonania bo chowały się głęboko w lesie ale w każdej chwili mogły z niego wyjechać. Dodatkowo groziły mi wyjeżdżające potencjalnie co turę rezerwy RFN. I choć to ja zniszczyłem pierwszą jednostkę wroga - obserwatora Panzermorserów to właśnie te moździerze uderzyły do mojej piechoty zabijając Dragona i podstawkę KM już w pierwszej turze. Starałem się utrzymać dobre tempo natarcia ale przeszkadzały mi początkowo moje słabe rzuty i idealnie wychodzące rezerwy Łukasza. Piechota z Milanami w domu na środku również bardzo utrudniała życie.

Abramsy odbiły dwa strzały na przedni pancerz oddane przez Milany, okrążyły Leopardy i wybiły je, dowódca Leopardów zajechał od boku Abramsy i zabił mojego dowódcę kompanii po czym sam zginął od strzałów M1. Dobiłem pluton Leo ale Łukaszowi wyjechały rezerwy i zabiły kolejnego Abramsa.


Dwa M1 wychodzące z rezerw spisały się podobnie. Zniszczyły celnymi strzałami dwa z trzech Panzermorserów zmuszając trzeciego do ucieczki, contestowały nawet cel misji. Ale w następnej turze Łukasz wyrzucił z Ambusha Leopardy, zajechał mnie od boku, jednego zniszczył, drugiego bailował i zmusił załogę do ucieczki. To niestety był gwóźdź do mojej trumny bo uwolniło to całe skrzydło Łukasza, który resztą sił uderzył na pluton zmech i 2 pozostałe Abramsy. Próbowałem się jeszcze odgryzać ale musiałem jechać na znacznik, w 7. turze straciłem resztę kompanii.


Straciłem wszystko poza jednym moździerzem M106 i FISTem ale Łukasz mimo zwycięstwa też poniósł duże straty: dwa plutony Leopardów I z dowódcą kompani (4+2+1), pluton Panzermorserów, obserwatora w M113, jedne Luchsy, kilka M113 i kilka podstawek piechoty. Przegrana 6:3. Muszę powiedzieć, że Abramsy są bardziej wyporne niż myślałem ale od boku są niestety nawet bardziej niż "wrażliwe".

Po pierwszej turze poszliśmy na pyszny obiad do pizzeri "Do Pieca" gdzie zjedliśmy pyszne pizze i wypili zimne piwo "Raciborskie".


Po ucztowaniu ponownie przyszedł czas na walki. Ponieważ w drugiej turze miałem Bye ze względu na nieparzystą liczbę graczy więc obserwowałem pojedynek Aleksandra z Łukaszem czyli Iran+LWP kontra RFN. Panowie wylosowali scenariusz "Free for All".
Aleksander był stroną zdecydowanie bardziej aktywną na początku ale jednostki Łukasza były trudne do trafienia (veteran, concealed, gone to the ground) więc cała tura strzelania poszła właściwie na marne.

Łukasz dobrze wykorzystywał tereny no i miał zdecydowanie lepsze rzuty na strzelanie. Czołgi komunistów/islamistów zaczęły płonąć jeden po drugim i choć Aleksander mocno napierał to jednak koniec końców przegrał wyraźnie.


Turniej wygrał Łukasz z dwoma zwycięstwami, drugie miejsce zajął Przemek/Antoni, trzeci był Julek ja zająłem czwarte miejsce a Aleksander był piąty.

Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie i za udział, turniej choć kameralny był bardzo przyjemny. System jest na silniku FoW jednak widzę sporo odmienności - w wersji czołgowej jest mocno dynamiczny a nowoczesna technologia (zaawansowane stabilizatory, dalmierze laserowe, rakiety p/panc) dużo zmieniają. Mam nadzieję, że uda mi się zorganizować ponownie TY w Katowicach. Dzięki wszystkim za przybycie a specjalne podziękowania są dla Bartka z Erpegie, że znowu nas ugościł. Na zakończenie kilka zdjęć uczestników turnieju.



poniedziałek, 18 czerwca 2018

Turniej Flames of War 17.06.2018 Erpegie


W dniu 17.06.2018 miałem zaszczyt zorganizować turniej Flames of War w katowickim sklepie Erpegie. To prawdopodobnie pierwszy turniej FoW zorganizowany na Górnym Śląsku od dwóch lat więc szczególnie fajnie, że się udało spotkać i zagrać.

Na turniej mieliśmy zapisane 7 osób ale jedna w ostatniej chwili odpadła więc w blokach startowych mieliśmy 6 graczy, którzy prezentowali się następująco:

1. Qbekoz - Niemcy - Pantery+królewski
2. Derbus - Niemcy - grenadierzy+Pantery
3. Polewa - Niemcy - grenadierzy+PaK line
4. Gefr.Kouo - UK  - cromwelle i spółka (7th AD)
5. Makau - ZSRR - Shermany 75+76
6. Zorg   - ZSRR - T-34+ Shturmoviki

Rozpiski graczy są dostępne na Tournykeeper: https://tournykeeper.com/#/tournament/details/639

Jak widać powyżej mieliśmy 4 pancerki i dwie piechoty, nacje to: 3 Niemcy, 2 ZSRR, 1 UK. Graliśmy z battleplanami więc w zależności od deklarowanego planu graliśmy scenariusze zgodnie z tabelką.

W pierwszej rundzie spotkali się:
1. Makau vs Zorg  (remis 3-1)
2. Polewa vs Kouo (wygrana 7-2)
3. Derbus vs Qbekoz (remis 1-3)



Zwycięstwo w pierwszej rundzie wykręcił tylko Polewa. Dwie pozostałe bitwy to "remisy".

Pary na drugą rundę prezentowały się następująco:
1. Zorg vs Kouo ( wygrana 8-1)
2. Polewa vs Qbekoz  (wygrana 6-3)
3. Makau vs Derbus (wygrana 8-1)




Tym razem udało się rozstrzygnąć wszystkie 3 gry.

Ostatnia, decydująca runda:
1. Polewa vs Makau (wygrana 7-2)
2. Qbekoz vs Zorg (wygrana 7-2)
3. Derbus vs Kouo (wygrana 7-2)




 Wszystkie 3 gry zakończyły się wynikami 7-2.

Dodatkowe punkty za przesłane w czasie rozpiski otrzymali Derbus, Makau i Polewa. Polewa jako jedyny wygrał wszystkie 3 bitwy więc został bezapelacyjnym zwycięzcą turnieju a wypasiony bon nagrodowy i pamiątkową figurka Me-262 Sturmvogel powędrowała do niego.

Ostateczna klasyfikacja prezentuje się następująco:
1. Polewa  7+6+7+2+1=23 punkty
2. Qbekoz 3+3+7+0+3=16 punktów
3. Makau  3+7+3+2+0=15 punktów
4. Darbus  1+1+7+2+3=14 punktów
5. Zorg     1+7+2+0+2=12 punktów
6. Kouo    2+1+2+0+3=8 punktów

Powyżej tryumfator i kierownik placówki.

Dziękuję wszystkim graczom a szczególnie Derbusowi, który miał kawał dojazdu. Dzięki też dla Bartka ze sklepu Erpegie za udostępnienie stołów na czas turnieju i bony z nagrodami. Myślę, że przy dogodniejszym terminie jesteśmy w stanie zorganizować turniej z frekwencją 10 lokalnych graczy. Cieszę się, że udało mi się wyciągnąć z garażu moje 21 T-34 ale rozumiem dlaczego wersja 76mm została wymieniona - mimo dużej liczby oraz sensownego pancerza poczułem jak bardzo brakuje im siły przebicia ;)

Zorg