T-34/85

T-34/85

niedziela, 29 maja 2016

Kaiserschlacht

W piątek z Inkiem wreszcie zagraliśmy bitwę Flames of War w okresie Great War. Na polu bitwy spotkały się 2 kompanie 1500 punktów w składzie:
Stosskompanie (F/V)
HQ+Flamer
1. Stossplatoon (2 sekcje +2MG)
2. Stossplatoon (2 sekcje +2MG)
Beute Mark IV male (C/T)
Beute Mark IV female (C/T)
7.62cm Krupp IG (C/V)
7.62cm Krupp IG (C/V)

oraz

US Rifle Company (C/V)  
HQ+37mm gun
snajper
1. Half Rifle Platoon
2. Half Rifle Platoon
4 HMG
2 x 75mm mle 1897 działo
3x3" Stokes Mortars 




Misja: The Big Push
Rozstawiam Dojczów w linii rozciągającej się wzdłuż linii amerykańskich drutów kolczastych (oznaczone czerwonymi kostkami). Niestety w tej misji nie mogłem skorzystać z ataku w nocy zamiast ostrzału przed bitwą (zasada Stosskompanie).




Zamiast typowego raportu tura po turze, który chyba jest nudny i za długi napiszę co w grze było ciekawe.

1) Ściąganie drutu kolczastego pod ostrzałem gniazd HMG: bardzo trudna i żmudna sprawa, ginie mnóstwo podstawek 
2) Atak falami (Overwhelming Force): gdy stracisz jeden pluton piechoty na jego miejsce możesz wprowadzić kolejny (jak Sovieci w Early War)
3) Czołgi: mimo, że mają tylko 1 pancerza to przeżywalność jest niemała dzięki zasadom strzelania do pojazdów w ruchu (społowiony ROF) i możliwość zbierania żetonów uszkodzeń, zamiast "Bail out" - czołg dostaje żeton uszkodzeń
4) Ponieważ prawie wszyscy trafiają na 2+ w walce wręcz to szturmy są niezwykle krwawe


Bitwę udało się wygrać Niemcom bo w końcu przegryźli się przez pluton piechoty US w okopie a Beute Mark IV male nie dał się zniszczyć drugiemu US Rifle z rezerw. Stoss platoon zajął jeden z okopów "T". W trakcie gry straciłem 28 podstawek piechoty F/V Stoss! To 2 całe 9 podstawkowe plutony i 2 niemal na granicy połowy, olbrzymie straty.
Gra zajęła nam ponad 3 godziny ale przez to, że dużo zasad sprawdzaliśmy w podręczniku. Zasadą decydującą okazało się Overwhelming Force. Mogę mówić za siebie: bawiłem się świetnie :)



środa, 25 maja 2016

Wielka Wojna

  Muszę się wam do czegoś przyznać. Tak bardzo zainspirował mnie mój poprzedni artykuł, że aż spędziłem całe popołudnie przetrząsając, oglądając, sortując wszystkie moje figurki. Podczas tych poszukiwań natknąłem się na projekt sprzed niecałego roku - Flames of War Great War.
  W skrócie przypomnę tą historię: Battlefront postanowił ożywić wydaną 2 lata temu odmianę FoW dotyczącą I Wojny Światowej. Wydał nowy podręcznik oraz 2 nowe armie - Amerykanów i Francuzów. Wiele osób było zachwyconych tym ruchem jednakże z niezrozumiałych ($$$) przyczyn BF porzucił projekt po 3 miesiącach na rzecz promowania systemu Team Yankee.
  Pudełko Biltz Battlegroup miałem kupione już od jakiegoś czasu a niesiony falą entuzjazmu dokupiłem pudełka Mitchell`s Marauders i sieci okopów. Pudełka trafiły na półkę na jakiś czas jednak wczoraj odnalazłem je.
  Szybki telefon do Krzysia "Inka" Kuczerawego - i już jesteśmy umówieni na inaugurację Wielkiej Wojny w katowickim "Innym Wymiarze". A mi pozostało sklejanie, sklejanie i jeszcze raz sklejanie.
  Na pierwszy ogień poszły US Rifle Half Platoon oraz niemiecki Stoss Platoon. Trzeba zauważyć, że Battlefront wybrał chyba swojego najlepszego rzeźbiarza bo figurki do Wielkiej Wojny to małe arcydzieła. Dynamiczne pozy, duży wzorów, piękny detal - zupełnie nie to co starzy "blobo-grenadierzy".
Poniżej zamieszczam zdjęcia. Enjoy!





poniedziałek, 23 maja 2016

Pułki z półki czyli nasze armie rezerwowe

  Historia ta zawsze zaczyna się podobnie. Czasem jest to książka, która nas zainspirowała. Innym razem to nasz ulubiony wojenny serial albo ta genialna gra komputerowa, w którą grałem kilka lat temu. A może po prostu entuzjazm gracza: "O kurna! Zawsze chciałem grać takim d*pnym czołgiem!". A potem ciężko zarobione pieniądze zamieniamy na małe figurki odlewane przez małych Chińczyków (zwykle w dużej ilości).
  Większość starszych stażem graczy dobrze wie o czym mówię. Chodzi tutaj o "Pułki prosto z półki" czyli nasze figurkowe projekty: na jutro, na następny turniej, na nowy sezon. Kto z nas nie ma figurek zamkniętych w blisterach albo kartonowych pudełkach, które czekają na odrobinę więcej czasu na sklejanie, malowanie i szeroko pojęte wykończenie modelarskie?
 Jest sympatycznie do momentu gdy odkryjemy, że przez zalegające na półkach figurki nie mamy gdzie trzymać filiżanek i slipów a po kolejnym genialnym zakupie żona/dziewczyna/mama przewraca oczyma wzdychając: "Gdzie my to wszystko będziemy trzymać?".
  Różnie bywa z zakończeniem tej opowieści. Najczęściej w momencie dużej potrzeby (nowe auto, nowe dziecko, nowa kochanka) nasze malutkie cuda jako pierwsze lądują na znanym portalu aukcyjnym albo w ogłoszeniach "Sprzedam". Lecz niejednokrotnie czujemy się z nimi tak związani, że pozostają z nami na długie lata.
   Czy to dobrze czy źle? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, podsumowanie jakoś mi umyka. Zamiast niego pozwolę sobie zaprezentować wam jedną z moich armii "z półki" a mianowicie US Armored Company. Pomysł stworzenia amerykańskiej kompanii pancernej kiełkował w mojej głowie od momentu wyjścia podręcznika "Blood, Guts & Glory", w którym USA dostały wyraźnego "boosta". Czołgi Jumbo i Easy Eight, Patton, rakiety, Smooth ride i Detroit`s Finest sprawiły, że Shermany przestały być chłopcami do bicia - stały się poważnymi graczami. Na turnieju w Radiostacji w Gliwicach pierwszy raz widziałem je na stole. Grający nimi Bartek (którego wcześniej i później już nie widziałem) zajął znakomite 2. miejsce. To dało mi do myślenia.
  Kompanię tą kompletowałem powolutku z modeli różnych producentów: Battlefront, Forged in Battle, Peter Pig. W momentach potrzeby finansowej wiele z nich znalazło nowych właścicieli. Już kilka razy miałem je wszystkie wrzucić na allegro ale zawsze jakaś nostalgiczna nuta sprawiała, że tego nie zrobiłem. Oto one, niesklejone i w większości niepomalowane, niemal dziewicze Shermany.
Kto wie, może jeszcze kiedyś pojadą ze mną na turniej? Panzer Posen 2016? ;)