Imperial Star Destroyer

Imperial Star Destroyer

środa, 13 grudnia 2017

Turniej X-wing Q4 2017 Erpegie

Miałem niedawno przyjemność uczestniczyć w pierwszym od jakiegoś czasu turnieju X-winga. W międzyczasie weszło pełno nowych fal i statków w tym nowy Tie Silencer i Alpha Star Wing dosłownie dzień wcześniej. Na starcie zameldowało się 6 graczy a 7. doszedł w trakcie trwania pierwszej rundy.

Grałem poniższym składem:
Rey+Instynkt Weterana+Schowek Przemytnika+Tłumiki inercyjne+Finn+C3PO
Poe Dameron+Instynkt Weterana+Autodopalacze+Sensor Cluster+R2D2

W pierwszej rundzie wylosowałem Jędrzeja Wichę z rozpiską:
Whisper (VI+FCS+ACD+Rebeliancki jeniec)
Oicunn (Ion Projector+Palpatine+Kylo Ren).

Jędrzej nie ucieszył się z  wylosowania mnie bo PS 10 i 11 moich pilotów to coś czego Whisper bardzo nie lubi. Wystawił się a ja poszedłem na jousta. Postanowiłem się skupić na Whisper i od początku szło mi nawet nieźle. Whisper w pierwszej rundzie strzelania na zasięgu 3 straciła obie tarcze. W kolejnej turze dostała jeszcze jedną bułę a przeciwnikowi nie szły najlepiej rzuty więc stwierdził, że nie ma już co grać (ale poddać gry nie zechciał). I w tym momencie z Whisper na 1 HP gra się odwróciła, przeciwnik zaczął tafiać krytyki i zakładać mi kondycję z Kylo Rena, obu pilotom zmniejszył PS do 0 z krytyków i różne takie nieprzyjemności. Mimo uporczywego strzelania do Whisper w różnych sytuacjach nie udało się wbić tego ostatniego obrażenia. U mnie najpierw spadła Rey a potem po długim lataniu i próbie strzału do Whisper odszedł Poe. Niestety 0:100. Ktoś na turnieju stwierdził, że Whisper na 1 HP robi się nieśmiertelna. Kilka razy zapomniałem użyć dodania kostki z Finna w obronie i przerzutów z Rey będąc w arcu. Zapłaciłem frycowe za pierwszą grę moją rozpiską ;)

W drugiej rundzie ze względu na najsłabszy wynik miałem wolny los, czas spędziłem obserwując grę Alana z Jędrzejem (0:100) oraz Marka z Tomkiem. Marek ze swoim nowiutkim Tie Silencer wygrał grę ostatnim strzałem w ostatniej rundzie niszcząc Zetkę Tomka, to był fajny pojedynek.


W trzecie rundzie grałem z Dawidem, który latał poniższą rebeliancką rozpiską:
Dash+HLC+Lone Wolf+Outrider+Engine Upgrade+Rey
Poe Dameron (PS9)+Intensity+R2D2+Autothrusters+Primed Thrusters

Pamiętając wcześniejsze potyczki z Dashem wiedziałem, że trzeba zawsze iść po niego pierwszego bo nie jest szczególnie "wyporny". Ja szedłem po Dasha, przeciwnik po moją Rey. I jakoś tak się szczypaliśmy tarcza tu, punkt kadłuba tam, że mi się udało Dasha pierwszego zjeść ale Rey była wtedy na 2 HP. Poe Dawida był nieruszony a mój miał wbite 2 hapsy ale pełne tarcze dzięki R2D2. Następnie Rey miała umrzeć od przygotowanego strzału ale dzięki szczęściu i zgadnięciu rzutu przez C3PO przeżyła. Całą jedną turą dłużej.

Gdy skończył się czas został Poe vs Poe. I co ciekawe straciliśmy tyle samo punktów a obaj Poe mimo różnych buildów byli warci tyle samo. Cóż nam zostało: Final Salvo. Dawid miał 5 czerwonych kości a ja 6. Rzut... u mnie wypadło 4 hity i krytyk u Dawida 3 hity i krytyk! Wygrałem 57:56.

Sprostowanie: czytelnicy wskazali mi, że źle zagraliśmy Final Salvo. Według zasad gry powinniśmy obaj rzucić liczbą kostek równą niemowydyfikowanemu atakowi POZOSTAŁYCH w grze jednostek. Mielibyśmy więc 3 kości do 3 kości. Dodatkowo w takiej sytuacji wynik to wygrana jednego gracza z MoV 100 i przegrana drugiego z MoV 100 czyli 56:56. Przeprosiny dla mojego przeciwnika.

zasada wg: https://images-cdn.fantasyflightgames.com/filer_public/70/fa/70faf255-b945-4ce4-90a3-c3168a2a2cda/x-wing_tournament_regulations_v22_text_version.pdf 

Po grze stwierdzam, że podoba mi się połączenie kart Intensity+Primed thrusters na Poe Dameronie, muszę się przyjrzeć bliżej tej kombinacji.

 

Przebieg turnieju:
Round 1 
1: Jędrek Wicha VS Wojtek Kinasz - Match Results: Jędrek Wicha is the winner 100 to 0 
2: Alan Strzezyk VS Tomasz Frankowski - Match Results: Alan Strzezyk is the winner 100 to 27 
3: Marek Śląsk VS Piotr Paluszkiewicz - Match Results: Piotr Paluszkiewicz is the winner 0 to 52 Dawid Gdula has a BYE 
Round 2 
1: Alan Strzezyk VS Jędrek Wicha - Match Results: Jędrek Wicha is the winner 0 to 100 
2: Piotr Paluszkiewicz VS Dawid Gdula - Match Results: Piotr Paluszkiewicz is the winner 100 to 59 3: Marek Śląsk VS Tomasz Frankowski - Match Results: Marek Śląsk is the winner 62 to 51 
Wojtek Kinasz has a BYE 
Round 3 
1: Piotr Paluszkiewicz VS Jędrek Wicha - Match Results: Jędrek Wicha is the winner 58 to 72 
2: Alan Strzezyk VS Marek Śląsk - Match Results: Alan Strzezyk is the winner 100 to 0 
3: Dawid Gdula VS Wojtek Kinasz - Match Results: Wojtek Kinasz is the winner 56 to 57 
Tomasz Frankowski has a BYE


Wyniki turnieju:
Rankings Rank Name Faction Score MoV SoS 
1 Jędrek Wicha IMPERIAL 3 514 0.67 
2 Piotr Paluszkiewicz IMPERIAL 2 379 0.56 
3 Alan Staszczyk SCUM 2 373 0.56 
4 Wojtek Kinasz REBEL 2 251 0.44 
5 Dawid Gdula REBEL 1 308 0.44 
6 Tomasz Frankowski SCUM 1 266 0.33 
7 Marek Śląsk IMPERIAL 1 159 0.56

Turniej wygrał mój pierwszy przeciwnik czyli Jędrzej Wicha z Phantom i Whisper. Jędrzej grał naprawdę dobrze (może czasem za dużo mówił) ale nie sądziłem, że wygra cały turniej. Myślałem, że to już nie czasy Deci+Whisper ale jak widać po wynikach myliłem się ;)

Turniej był bardzo przyjemny, wygrałem na nim "piękną" kartę imperialnego Pilota Grupy Omicron. Teraz nie tylko podstawowy art tego pilota jest słaby :)
Stworzyłem nawet specjalne ogłoszenie sprzedaży powyższej karty:
Kolekcjonerze kart, graczu międzynarodowy - ta oferta jest skierowana do Ciebie!
Do zaoferowania mam przepiękną kartę w języku angielskim - Omicron Group Pilot.
Wygrałem ją dzisiaj zajmując czwarte miejsce (na siedmiu graczy) na turnieju ekskluzywnej gry X-wing.
Dlaczego powinieneś wybrać akurat tą kartę spośród miliona innych? Pozwól, że wyliczę jej zalety:
- przepiękna grafika, chyba najlepszy art na kartach promo, przedstawiający dwie przystojne imperialne pilotki (HOT jak ktoś lubi mundury i ma bogatą wyobraźnię)
- jest w języku angielskim więc każdy Hiszpan, Turek i Czech na dowolnym Natio zrozumie o co chodzi (tym bardziej, że nie trzeba tłumaczyć umiejki pilota bo jej nie ma)
- pochodzi z najnowszego kita Q4, który jest tak dobry, że mało osób pójdzie na turnieje i karta będzie rzadka a za jakiś czas znacznie zwiększy swą wartość
-last but not least: jeśli chcesz wygrać SOSa w Krakowie rozpiską 3 Lambd to musisz zrobić to ze stajlem co zapewni ta karta

Mogę przyjąć w rozliczeniu Forda Taunusa albo VW Golfa I ale pod warunkiem, że mogę dopłacić w kartach X-wing.

sobota, 2 grudnia 2017

Grudniowe Spotkanie z FoW 02.12.2017

W sobotę 2. grudnia odbyło się wyczekiwane przez Śląskich fanów Flames of War spotkanie z 4. edycją gry. Na starcie stawiło się 6 osób co uważam za dobrą frekwencję :)

W Innym Wymiarze pojawili się generałowie z następującymi kompaniami:
1) Tomek "Lubomir" Olejnik - Schwere Panzerkompanie (królewskie, StuGi i Wirbelwindy)
2) Tomek "Bolciu" Olech - 21. Panzerkompanie (Panzery IV, Flakpanzer 38, 8-rad, S-307f)
3) Adrian "Makau" Tkocz - Innomarochniky Tankovy (Shermany 76, Shermany 75, Spetsnaz, 2 Shturmovik)
4) Paweł "Pocisk" Pociask - Schwere Panzerkompanie (królewskie)
5) Wojtek "Polewa" Polewski - US Armored Company (Shermany, Easy Eighty)
6) Wojtek "Zorg" Kinasz - Kompania Pancerna 1. DP Maczka (Shermany, Firefly, M10, Sextony, 2 Typhoon)

Na 3 stołach zagraliśmy tak:
1) Lubomir vs Makau wynik 1:8
2) Pocisk vs Polewa wynik 8:1
3) Bolciu vs Zorg wynik 1:8
 druga runda
1) Pocisk vs Makau 1:8
trzecia runda:
1) Lubomir vs Polewa 8:1
2) Makau vs Zorg 2:7

Niemcy: 2 zwycięstwa, 3 porażki
Sowieci: 2 zwycięstwa, 1 porażka
Polacy: 2 zwycięstwa
USA: 2 porażki

Bitwy na 4. edycję ponownie nas zaskoczyły, często są bardzo szybkie i jednostronne, kompanie nastawione na atak często szybko wygrywają robiąc wyniki 8:1 w punktacji Battlefrontu. Inna sprawa, że co chwila znajdujemy jakieś nowe zasady albo zmiany starych.

Z przyjemnością zauważam, że 1. DP generała Maczka daje radę na zasady 4. edycji, przyjemnie mi się grało i było mnie niemało ;) Firefly i Achillesy z AT14 to jest to :)

Poniżej garść zdjęć z naszych gier:













Z wypowiedzi kolegów po spotkaniu odnoszę wrażenie, że wszyscy dobrze się bawili i przyjemnie spędzili 6 godzin w klubie IW.

Kolejną edycję spotkań z 4. edycją FoW planujemy na końcówkę grudnia (wstępnie 27.12.2017).

piątek, 1 grudnia 2017

Star Wars: Armada, turniej Q3 19.11.2017 Erpegie

W niedzielę 19.11.2017 w katowickim sklepie Erpegie odbył się turniej gry Star Wars: Armada Q3. Na turnieju zjawiło się 6 graczy w tym trójka przyjezdnych. Niestety z powodów rodzinnych musiałem odpuścić pierwszą rundę więc sparowany ze mną Świetlik otrzymał bay. To dość zabawne bo to chyba jego 3 bay z rzędu. Tutaj warto napomknąć, że Piotr po raz pierwszy w historii grał rozpiską Imperium.

W pierwszej rundzie Darek Meckier pokonał Łukasza Guję z Jaworzna a Dawid Gry z 3city zwyciężył Fabiana Wandasa.
Miałem tym razem pomysł na 5 aktywacji plus "bombowe łotry"i grałem następującą rozpiską:
- CR90+ Rieekan+TRC
- CR90+TRC+Jaina`s Light
- Mc30 Torpedo+APT+Ordnance Experts
- Rebelianckie transportowce+ Bright Hope+ Adar Tallon
- Torpedo Hammerhead+Expanded Launchers+ Garel`s Honour
Dutch Vander
Nora Wexley
Hera Syndulla
Rogue Squadron
Corran Horn
Ketsu Onyo

W drugiej rundzie, a mojej pierwszej, wylosowałem Fabiana, który grał następującą rozpiską na Jerjerrodzie:
- Imperial na wypasie (Wulff Yularen, XI7,)
- Arquitens Command Cruiser
- lekki lotniskowiec z Disposable Capacitators
- Gozanti z Comms Net
- Soontir Fel
- Dengar
- Tie Advanced
- Mauler Mithel

Wygrałem bid i wybrałem by lecieć jako drugi gracz, Fabian z moich misji wybrał Capture the VIP co mnie ucieszyło bo nigdy jeszcze nie grałem tej misji (specjalnie zabrałem ją na ten turniej).
Dzięki przewadze wystawień mogłem sobie dokładnie zobaczyć gdzie Fabian postawi statki i postanowiłem skoncentrować się na zniszczeniu lekkiego lotniskowca unikając Imperiala a Jaina`s Light miała uratować VIPa.

Fabian zaskoczył mnie przyspieszając w pierwszej turze Imperialem do 3 i wyrywając do przodu przed całą formację Imperium. "Blask Janiny" przechwycił szalupę z VIPem ale Fabian jako pierwszy gracz w 2 turze aktywował ISD, który przechwycił "Blask Jainy" na amen. VIP wysiadł! Więc Fabian grzecznie zaprosił go na pokład Imperiala. Nie dość, że Fabian był pierwszym graczem to jeszcze zdobył cel misji. Co więcej Imperial był z boku wszystkich moich statków i mógł je zwijać od boku.

Garel`s Honour ostrzelał Imperiala z boku i External racks i lotniskowiec na dalekim, taranował lotniskowiec (krytyk: odrzuć 1 żeton obrony) a następnie sam zginął od ostrzału Imperiala. Brakło tego punktu życia z taranowania. Ogólnie ten tytuł jest moim zdaniem słaby za 4 punkty. Reszta ekipy dzieliła ostrzał na Imperiala i Carriera co też nie poszło za dobrze. Sprawę uratowały eskadry dobijając Carriera i niszcząc Arquitensa i Gozanti.

Zdołałem zniszczyć Fabianowi wszystkie eskadry i statki poza Imperialem (wartym 174) ale sam straciłem dużo statków i 2 eskadry. To była słaba bitwa w moim wykonaniu ale trzeba Fabianowi oddać, że po profesorsku zagrał ISD no i zgarnął żeton za 50 VP. Przegrana 7:4.

Po porażce przyszedł czas na bitwę z Łukaszem Gują z Jaworzna. Łukasz miał dość casualową rozpiskę bez ani jednej eskadry na 4 aktywacjach bez bida.
Flota Łukasza:
-Imperial z Mottim, grodziami, ECM, sprzęgniętymi wieżyczkami, Quad Laser Turrets
-Bojowa wersję Interdictora z kapitanem inżynierii ale bez Projection Experts
-Arquitensa v. Command
-Gozanti z Comms netem

Moje 5 aktywacji, bid i liczne "bombowe łotry" stawiały go w ciężkiej sytuacji już na starcie. Mimo tego bitwa nie była nudna. Wybrałem, że będę pierwszym graczem i misję: "Niebezpieczne terytorium".Dzięki przewadze wystawień wiedziałem dokładnie gdzie będą statki Łukasza i postanowiłem oblecieć wrogą eskadrę ponownie omijając Imperiala ale niezbyt mi się to udało.


Wprawdzie szybko udało mi się złowić nienajlepiej wystawionego Arquitensa ale zaraz po tym straciłem korwetę CR90, która przelatywała Imperialowi przed nosem łowiąc żetony misji. Od tego czasu musiałem zacząć kombinować bo w żetonach i statkach mieliśmy remis. Miałem do wyboru iść po Interdictora albo po Imperiala. No i wybrałem Imperiala, który mijał się burtą resztą z moich statków, bo wszyscy wiemy co Interdictor robi najlepiej (naprawia się).

Tutaj moje bombowe łotry pokazały pazury bo mimo silnego ostrzału FlaK z Interdictora i Imperiala oraz działek kontrujących na ISD udało mi się oblepić a następnie ściągnąć tego grubaska bez strat własnych.

Bez sensu próbowałem wrócić do bitwy Hammerheadem wchodząc na plecy Interdictora co skończyło się dezintegracją wspomnianego Hammerheada. MC30c właściwie znowu nic nie zrobiła i przeszła bokiem Imperiala. Pokonałem Łukasza choć dzielnie się odgryzał i dzięki wynikowi 8:3 przeskoczyłem go w tabeli końcowej.

Na innych stołach Fabian pokonał Darka Meckiera a Świetlik pokonał Dawida Gry:

Wyniki turnieju prezentują się następująco:

Wśród nagród znajdowały się: szturmowe torpedy protonowe, Tie Bombery oraz akrylowe znaczniki celów misji.

Ciekawostka: w czwartek po turnieju rozegraliśmy ze Świetlikiem bitwę "what if" - co by było gdybyśmy faktycznie zagrali w pierwszej bitwie turnieju, mieliśmy więc te same floty i misje.

Piotr grał ciekawą rozpiską na Sloane z Victory I (Flight Controllers, External Racks), Burzycielu oraz dwóch Gozanti wspartych chmarą myśliwców imperium (Ciena, Maarek, Jendon, Howlrunner, Sabre, Tie Fighter, Jumpmaster). Piotr miał bid więc wziął inicjatywę z moich misji wybierając niebezpieczne terytorium.

Mieliśmy podobną ilość wystawień, wystawiliśmy się właściwie naprzeciwko siebie. Chciałem zebrać jak najwięcej żetonów żeby Piotr nie uzyskał przewagi w tym zakresie. Dodatkowo planowałem jak najszybciej pozbyć się Victory I żeby mi nie psuł krwi Flight Controllersami.  Starałem się też unikać "Burzyciela" oraz nie stracić szybko moich eskadr.
Udawało mi się to nieźle do momentu aż postanowiłem (niepotrzebnie) przyspieszyć admiralską korwetą na lewym skrzydle by szybciej ostrzelać Victory. Piotr to wykorzystał rzucając na nią Jendona i Maarka Stele oraz bijąc na dalekim z Victory. Skończyło się to utratą statku i admirała co bolało przez całą bitwę.
Mimo, że rozpiska Piotra była mocniej nastawiono na eskadry niż moja to dzięki moim dobrym rzutom i celnemu ostrzałowi Flak wymienialiśmy się praktycznie punkt za punkt.

MC30c chciała strzelać się z Victory ale dostała mocną salwę dziobową i padła. Ponieważ Rieekan zginął wcześniej to nie mogła oddać. Piotr podciągnął około 3 tury Burzyciela i zniszczył ostrzałem Hammerheada, który miał już strzelać z external racks z rozkazem do Victory. Kogo brakło? Znowu Rieekana. Eh. Została mi większość eskadr i ponieważ w nich uzyskałem przewagę więc zacząłem łuskać uszkodzonego Victory. I w ostatniej turze Hera dzięki "męstwu" uwolniła się od obstawy Cieny i celnym strzałem zmieniła niszczyciela w kulę ognia. Niestety ze względu na wcześniejsze straty pozwoliło to jedynie zmniejszyć wymiary porażki do 3:8 (różnica 161 punktów). Można powiedzieć, że po turnieju Piotr uczciwie zarobił na swojego Baya :)

Z przemyśleń: samotny Hammerhead nie jest tak dobrym pomysłem jak myślałem. Choć może to ja nie miałem na niego dobrego pomysłu. Miał strzelać na bliskim zasięgu z czarnych kości i taranować wrogów oraz być tanią aktywacją. Taranował raz - co go potem bardzo bolało. Strzelił kilka razy z jednej czerwonej ale z external racks tylko raz - do Imperiala Fabiana, który się tym zbytnio nie przejął.

Tytuł Garel`s Honour za 4 punkty to też słaba historia. Ile razy się go użyje? Raz czy dwa? Niby fajny z Rieekanem ale krytyk, który wpadł był słaby. Z Dodonną też ciekawy bo do wyboru 4 karty ale czy dożyje takiego taranowania? Wydaje mi się, że lepiej opłaca się używać HH od 2 sztuk wzwyż z tytułami Task Force Organa lub Antilles.

Dzięki za przeczytanie artykułu, już za niedługo na blogu unboxing Hammerheadów.

niedziela, 26 listopada 2017

Wyprawa na UK Grand Tournament - część III, ostatnia

Ostatni dzień i dwie ostatnie bitwy. Lekko podłamany wcześniejszymi wynikami spojrzałem na ekran wyświetlający paringi na niedzielę. Zostałem sparowany z Michaelem Roodem organizatorem turnieju. Szymon zapewnił mnie o jego bezproblemowości i życzliwości. Okazało się, że to człowiek którego nie da się nie lubić. Nawet dostał ode mnie nominację na najlepszego oponenta. 

Michael wystawił niemieckich spadochroniarzy wspartych plutonem PaK-ów, 88, Marderów. Wylosowaliśmy scenariusz Breakthrough. Rzuciłem wszystko na jedną kartę i zdecydowałem się na alpha strike i skupienie wszystkiego w jednym miejscu zasłaniając się przed 88 lasem i dwoma domkami. Na straży flanki zostawiłem tylko Hellcaty jako mniej przydatne w szturmowaniu piechoty.

Pierwsza tura, ostrzał ze wszystkiego co jest pod ręką i próba assaultu. Piechota musi się cofnąć. Co prawda straciłem trzy czołgi ale ruszyliśmy się do przodu wszystkim. Tura przeciwnika: z ambusha wyskakują PaKi. Ile razy w trakcie turnieju ambush skończył moją grę. Michael turla kostkami. Ma 8 kości trafia mnie na 3. Bam, tylko jedno trafienie! To jest taki moment bitwy, że robimy sobie zdjęcia kości i opowiadamy okolicznym graczom co się właśnie stało.

W mojej turze 12 czołgów plus moździerze rozkręcają pluton PaKów i wesoło nacierają na piechotę. Gra od tej pory idzie pod moje dyktando. Piechota umyka chronić objectivu, a ja powoli się do niego zbliżam.

Rezerwy wroga strzelają się z Hellcatami ale dzięki lepszym rzutom i większej ilości kości to ja jestem górą.
Wygrana 8:1 i bardzo przyjemna gra z Michaelem. Do tego graliśmy na bardzo ładnym zimowym stole. 

Do ostatniej bitwy podszedłem bardziej optymistycznie i zacząłem myśleć, że może uda mi się spełnić plan minimum i skończyć w pierwszej 20 graczy. W losowaniu trafiłem na Bryana Lyncha z jego rumuńską piechotą. Pamiętacie mojego drugiego przeciwnika? Otóż obaj gracze są z tego samego miasta i mają dokładnie taki sam akcent- nie rozumiem połowy! Niestety w tym momencie padł mi aparat więc nie mam zdjęć z tej bitwy. Chyba nawet dobrze. Bryan oprócz 3 plutonów piechoty wystawił moździerze, działa ppanc, T-34 i artylerię. 

Scenariusz No Retreat. Przeciwnik dostaje dodatkowe pola minowe, którymi zasłania jedną flankę a drugą z żywopłotami, domami i lasem zostawia otwartą. Nie mając wyboru znowu koncentruję większość sił na jednej flance i decyduję się jak najszybciej zniszczyć przynajmniej jeden pluton piechoty. Bryan rzuca jeszcze na wyszkolenie plutonów. Praktycznie sami weterani. Pięknie.

 Pierwsza tura- koncentracja ognia- trafiam na 6 więc kiepsko. Rzucam wiadrem kostek 66  z półcalówek plus 32 zwykłe mg. 98 kości. I co? udało mi się spinować pluton bo wszystko jest wybronione! Przestają mi się podobać kości przeciwnika bo prawie za każdym razem rzuca 6. W kolejnej turze zaczynam powoli szturmować Bryana, ale za każdym razem kiedy dochodzi do walki on zgrabnie cofa się tak, że nikt więcej nie jest w stanie assaultować dzięki czemu nie jestem w stanie zniszczyć jego plutonu. Dalej wszystkie savy i wszystkie trafienia wychodzą mu na 6.

Kolejny raz z ambusha wyskakują działa ppanc i na dalekim zasięgu ostrzeliwują czołgi które są w concealu. Nic to, że trzeba je trafiać na 5+, wszystkie trafienia wchodzą a firepowery są zdawane bez problemu. Moje czołgi za to nie mogą sobie nawet poradzić z testami na cross żeby przejechać przez żywopłot. 

Na szczęście ciągle zdaję morale testy więc mam czym walczyć. Ostatecznie pluton T-34 pogrzebał moje szanse na zniszczenie chociaż jednego plutonu- jedyny który musiał testować morale Reluctant Veteran oczywiście rzucił 6. Kończymy bitwę moją srogą przegraną 8:1. I dobrze bo mam dość tej bitwy. Dla świętego spokoju rzucam kostkami przeciwnika żeby sprawdzić czy to tylko szczęście czy ja mam jakieś teorie spiskowe- 6 kości i 1,2,1,6,6,6. Bardzo nieprzyjemna gra- Bryan był graczem, który grał bardzo szybko, wszystkie testy wykonywał zanim na dobre zdążyłem się zorientować kto z czego i do czego strzela. Mieliśmy też małą sprzeczkę o użycie półcalówek i open topy. Na szczęście ruling był po mojej stronie. 

Turniej skończyłem na 37. miejscu. Na otarcie łez w losowaniu nagród dla uczestników trafił mi się box czołgów Panzer III ! Dodatkowo każdy z graczy otrzymał objectiv, którym w tym roku jest dziwny grobowiec rodem z Egiptu. Turniej stał na wysokim poziomie organizatorskim. Szkoda, że frekwencja nie dopisała tak jak w poprzednich latach. Ja na pewno wybieram się za rok. 

Co do mojej armii: turniej przegrałem na etapie składania rozpiski. Jedyną bitwę testową wygrałem więc nie przemyślałem dostatecznie swojej armii. Niestety człowiek najwięcej uczy się na porażkach a nie na zwycięstwach.

Nie sądziłem, że w 4. edycji będzie królowała piechota. Dobrze prowadzona może bez trudu assaultować czołgi w 16 calach. Nie musi nawet zdawać tank terror co jest dla mnie niezrozumiałe. Do tego zmiana save dla małych dział na 3+ jest mega upierdliwa. Każdy z moich przeciwników oprócz Alexa miał działa ppanc które z wyskakując z ambusha mogą bez problemu zatrzymać natarcie. Dodatkowo wycięcie umiejętności zwiadu w zasadzie sprawia, że nie chroni przed takimi ambushami. 

Kolejna sprawa to alokacja hitów na bailowane czołgi- tutaj też duża zmiana- przy odrobinie szczęścia można przerzucać trafienia na czołgi nieoperacyjne co bardzo pomaga utrzymać sprawność bojową plutonu. I coś co totalnie niszczy moją amerykańską pancerkę- stabilizatory, które teraz trzeba używać a nie tylko można. Grając głównie przeciwko weterańskiej piechocie przestałem używać dział w ruchu. Tylko 50cal. Jedyny plus: przed assaultem można dodatkowo strzelać z półcalówki bo nigdzie nie ma wzmianki o open topach i obniżeniu wartości pancerza. 
Ostatnie co mnie strasznie irytowało: nie ma możliwości atakowania opuszczonych pozycji. Strzelając przed assaultem wystarczy, że przeciwnik ściągnie podstawkę najbliższą czołgom i cały assault bierze w łeb. Gdybym mógł zmienić armię w trakcie turnieju od razu wziąłbym swoich spadochroniarzy USA i jestem pewien, że poszło by mi sporo lepiej. 

Dodatkowa ciekawostka poturniejowa: wiele osób zgłosiło problemy zdrowotne po turnieju. Wyglądały jak zatrucie pokarmowe. Organizatorzy nie zbagatelizowali problemu i sami na siebie wezwali sanepid żeby sprawdzić czy wszystko ok. Okazało się, że najprawdopodobniej w okolicy panował wirus jakiejś paskudnej grypy żołądkowej ale na pochwałę zasługuje fakt nie zbagatelizowania problemu tylko przyjęcia wszystkiego na klatę. Trudne do wyobrażenia w Polsce.
Już w marcu w tym samym miejscu jest turniej na Early. Ja już myślę nad armią. Może ktoś chciałby dołączyć? Pozdrawiam wszystkich czytelników :)

Krzysztof "Ink" Kuczerawy

wtorek, 21 listopada 2017

Wyprawa na UK Grand Tournament - część II

Z racji tego, że do Szymona przyjechałem dzień wcześniej mieliśmy czas odwiedzić Muzeum RAF znajdujące się w okolicy. Mimo, że wielkim fanem lotnictwa nie jestem byłem pod ogromnym wrażeniem wszystkich eksponatów, i mogłem porównać rzeczywistą wielkość niektórych maszyn do moich wyobrażeń, czy to z filmów czy ze zdjęć. Po ciekawie spędzonym dniu, obejrzeniu warsztatu modelarskiego Szymona i omówieniu rozpisek poszliśmy spać, żeby z samego rana wybrać się na turniej. 

Dojazd nie stanowił wyzwania ale ogromna ilość rond nie ułatwiała sprawy. Na miejscu okazało się, że sklep Battlefield Hobby, w którym miał odbyć się turniej jest chyba najfajniej zrobionym sklepem w którym miałem okazję grać.Sklep jest bardzo duży, zaopatrzenie rewelacyjne- nigdy nie widziałem tyle modeli do FOW w jednym miejscu. Do tego fajna kuchnia i rewelacyjny pomysł z kubkami: płacisz 1 Euro i dostajesz kubek z nadrukowanym numerkiem i możesz cały dzień do woli pić kawę i herbatę. Ze względu na spore zawirowania 4 edycyjne i mało przychylne przyjęcie przez środowisko UK nowej edycji turniej był sporo mniejszy niż rok wcześniej. 52 graczy w porównaniu do 90 w roku 2016 to spora różnica. Zwłaszcza, że duża część graczy pochodziła zza granicy. Mick, główny organizator turnieju przywitał wszystkich serdecznie, przekazał najważniejsze informację po czym wyświetlił paringi na jednym z monitorów. 
W pierwszej bitwie zostałem sparowany z graczem prosto z Finlandii- Immo Tynnkynen z rozpiską Gebirsjagerkompanie. Dużo weterańskiej piechoty, wspartej PaKami, moździerzami, neblami, dwoma Tygrysami i dwoma 88. Wylosowaliśmy scenariusz Hasty Attack. Stół w centrum miał małe zrujnowane miasteczko gdzie objectivu broniły oba Tygrysy i pluton piechoty, na drugiej flance w polu stały dwie 88 trzymając mocno objectiv.

Zdecydowałem się rozdzielić siły i zaatakować z obydwu skrzydeł jednocześnie. Z lewej flanki ruszyły Chaffee, z prawej większy pluton czołgów plus HQ. W pierwszej turze z rezerw wyszły mi również Hellcaty i ruszyły lewą flanką. Moja pierwsza tura nie była szałowa- podjechałem maksymalnie do przodu i utworzyłem moździerzami smoke line żeby uchronić czołgi przed ostrzałem z 88. Tutaj zemściło się moje nieprzygotowanie. Po pierwsze nie miałem pojęcia, że w tej edycji dym można wystrzelić z baterii tylko raz, dwa: o czym dowiedziałem się przed turniejem ale było już za późno na zmiany, dowódczy Jumbo nie może robić mistaken target z pozostałych plutonów. 

W 2. turze gdy dym się rozwiał, nie mając nic do stracenia, na prawej flance ochoczo zaszarżowałem w kierunku 88 i zniszczyłem jedną z nich. Niestety w turze przeciwnika pluton Paków wyskoczył na objectivie i spalił 3 oraz bailował 2 czołgi. Nie pozostało mi nic innego jak cofanie Jumbo i ostrzeliwanie się oraz próba walki na drugim skrzydle. 

Tam moje Chaffee oraz Hellcaty zaczęły powoli walczyć z piechotą i skutecznie łuskać po dwie podstawki. Udało mi się w końcu wybić pierwszy pluton piechoty, potem drugi. Jednak przebijanie się przez ruiny i żywopłoty na tyle spowolniło mój atak, że kiedy dotarłem do objectivu całe rezerwy Immo były już na stole. Ostatnie dwa moździerze trzymały objectiv mimo moich dwóch czołgów na nim. Czas dobiegł końca, zabrakło jednej tury do zdobycia go i wygrania bitwy. Bardzo przyjemna gra. Dość zacięta ale Immo był bardzo sympatycznym przeciwnikiem z ciekawymi prezentami z Finlandii chowanymi pod stołem. Bardzo smacznymi muszę przyznać ;-) 
Zabrakło mi troszkę czasu i szczęścia. Zbyt często nie zdawałem cross testów, a wybicie piechoty chowającej się w budynku graniczyło z cudem. Bitwa zremisowana 3:3 z lekkim niedosytem bo miałem sporą szansę na wygraną. ​

Po pierwszym remisie przyszedł czas na przerwę obiadową- i muszę przyznać, że poczułem dlaczego wydałem 42 funty na wejściówkę. Nie dość, że było smacznie to i dużo. Kanapki, kiełbaski zapiekane w sosie curry, szaszłyki z mięsa, wybór warzyw i owoców a nawet chipsy. Chyba tylko Stary Kur by się nie najadł ;-)

Drugą bitwę przyszło mi zagrać przeciwko Martinowi Turnerowi- bardzo sympatyczny Anglik z akcentem przez który nie rozumiałem połowy tego co mówił. Wystawił Brytyjską motor company ze składu 7. Dywizji Pancernej. Z poważniejszych argumentów miał pluton M10, pluton pancerny cromwelli z Firely, artylerię 25 pdr, działa 6pdr  i sporo piechoty. Wylosowaliśmy ten sam scenariusz co poprzednio, więc spróbowałem ponownie podobnego oskrzydlającego manewru.

 Niestety tym razem z ambusha wyskoczyły na mnie 6 pdr i wspólnie z piechotą rozbiły moje prawe skrzydło pancerne. Na lewym szło mi odrobinę lepiej, postrzelałem się z M10 i zniszczyłem większość plutonu piechoty, który zajął budynek.

Niestety mimo wiader amunicji nic nie było w stanie go stamtąd wykopać. Udało mi się zniszczyć tylko pluton M10. Mocna przegrana 1:8. Zagrałem bardzo źle, bez pomysłu na bitwę. Szybko straciłem pierwszy pluton i chyba także ochotę do walki. Nawet gra na bardzo ładnym zimowym stole mi nie pomogła.
Do trzeciej bitwy nastawiłem się pozytywnie- skoro mam mało punktów powinienem grać z kimś o w miarę podobnym poziomie więc może nie będzie tak źle. Sparowało mnie z kolejnym Brytyjczykiem- tym razem Alexem Trenchardem. Bardzo sympatyczny przeciwnik z niesamowitym brytyjskim akcentem i manierami- czułem się jak w studiu BBC.

Wylosowaliśmy scenariusz Bridgehead a Alex w swojej rozpisce z 510. kompanii czołgów ciężkich miał tylko 4 Koenigstigery, Volkssturm i jakieś bieda czołgi pzIII. Na środku stołu na skraju lasu wystawił dwa czołgi z HQ a na przedpolu piechotę. Od początku wiedziałem, że albo w pierwszej turze zajadę je z boku i zniszczę albo będę miał spore kłopoty- ruszyłem z obu skrzydeł tak by jak największą ilością czołgów strzelać na boczny pancerz- niestety na prawej flance moje czołgi skutecznie ograniczyło pole minowe i dalej mogłem ostrzelać tylko przedni pancerz, na lewej zaś udało mi się upchnąć kilka czołgów strzelając na boczny pancerz.

Rzut kośćmi- bam oba trafione- Firepower- dwie jedynki! Ale nie jest źle w końcu to rozpiska reluctant a oba są zbailowane. Chaffee- jadąc frontem ostrzelały piechotę i próbowały szturmu- jednak Alex ściągnął najbliższe mi podstawki uniemożliwiając mi assault bo z podręcznika zniknął zapis mówiący o assaulcie na opuszczone pozycję. Tura przeciwnika, rzut na odbailowanie Tygrysów: 5 i 6. Oba czołgi wracają do gry i zaczynają robić sporo zniszczeń. W zasadzie był to koniec mojej walki.

Udało mi się zniszczyć pluton czołgów Panzer III i znowu przegrałem 8:1. W trakcie bitwy zdarzyło nam się zawołać sędziego z prośbą o ruling. Bardziej z ciekawości bo nie miało to dużego wpływu na grę. Chodziło o mistaken target na bailowane czołgi czyli coś czego nie można było robić w edycji 3. Sędzia, jak się potem okazało, dokonał złego rulingu za co następnego dnia Alexa przeprosiłem. Bardzo przyjemna bitwa, mimo że mocno przegrana. Jak sam Alex stwierdził musiałem zaryzykować bo gdybym zdjął mu te dwa Tigry to nie doczekałby rezerw. 

część trzecia i ostatnia już niedługo
tekst i zdjęcia by Krzysztof "Ink" Kuczerawy