Imperial Star Destroyer

Imperial Star Destroyer
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2019

Regionals Armada Kraków 2019

26 stycznia w krakowskim MDK na ulicy Grunwaldzkiej 5 odbył się turniej Regionals w Star Wars: Armada organizowany przez Veto Store.

Na starcie stawiło się 17 graczy, w tym niemal cała czołówka polskiej sceny. Pomny bolesnych doświadczeń z Mistrzostw Polski dałem sobie spokój ze Sloane i imperialnymi eskadrami, zamiast tego pojawiłem się z rozpiską na dwóch niszczycielach imperialnych: ROZPISKA

1. Pierwszą bitwę grałem z Danielem Unzeitigiem i jego bandą rebelianckich Y-wingów. Wciąż na Dodonie ale tym razem zamiast MC30c "Admonition" Daniel wystawił się na MC-75 Armored cruiser, dwóch korwetach CR-90B, dwóch rebelianckich transportowcach i dużej liczbie Y-wingów z Jan Ors.


Oddałem inicjatywę a z moich misji Daniel wybrał "Rywalizację o placówkę". Od początku postanowił skupić się na skubaniu mojego admiralskiego ISD-2 co nawet udawało mu się mimo EWS-ów. Mimo, że Y-wingi dochodziły do strzałów to wypadało im dużo blanków na czarnych kościach.


Kluczowy moment gry przyszedł około 3 tury gdy najpierw ISD-2 mocno strzelił w MC-75 ściągając mu sporo tarcz i zmuszając do użycia ECM a następnie Cymoon pierwszym strzałem odparował jedną flotyllę a drugim, bardzo dobrym rzutem 9 trafień+2 celności z turbolaserów, ściągnął na styk wrogiego flagowca.


Mimo niepomyślnego obrotu spraw Daniel się nie poddał i zdołał zniszczyć mojego flagowego ISD oraz zdobyć 3 punkty zwycięstwa. Ja zdobyłem dwa. Gozanti z rozkazem dobiły jednego Y-winga. Po zakończeniu 6. tury nie wiedzieliśmy kto jest zwycięzcą, ja zniszczyłem flagowca, szprotki, Y-wingi i dwa żetony zwycięstwa, Daniel ISD-2 z admirałem i 3 punkty. Dopiero po przeliczeniu punktów okazało się, że Daniel wygrał 257-246, mała przegrana 5-6 z topowym graczem. Z jednej strony cieszyłem się bo wynik był niezły z drugiej strony było mi nieco smutno bo podejrzewałem, że odebrałem Danielowi szanse na mistrzostwo. Co było zrobić, graliśmy dalej.

2. Drugą bitwę grałem z Konradem z Zabrza i jego rozpiską na admirale Sato. Pierwszy raz grałem przeciw Sato na turnieju. Ponad rok temu dwa razy odebrałem lekcje od Świetlika w konlikcie koreliańskim (raz prawie wygrałem!). Rozpiska wydała mi się nieprzesadnie silna. Han Solo, Shara Bey i Tycho Celchu do tego MC80 Assault cruiser z tytułem Home One, trzy Hammerheady z Task Force Organa i Quad Battery Turrets oraz jedne szprotki. Miałem wybór więc tym razem wziąłem inicjatywę a z misji przeciwnika Solar Corona. Wystawiłem się w lewym rogu, przeciwnik w prawym.


Wiedziałem co muszę zrobić, trzeba było zniszczyć wszystko poza flagowcem albo flagowiec i nie stracić nic samemu. Okazało się to trudniejsze niż początkowo myślałem bo przez misję musiałem usuwać celowniki strzelając.

Wystawiłem się w lewym rogu, przeciwnik daleko w prawym. Miałem poczucie, że jeśli chce się postrzelać to muszę się pospieszyć. Pierwsze strzały padły dopiero w czwartej turze gdy Cymoon doleciał do Hammerheadów.
Spodziewałem się, że będę je "one-shotował" na dalekim zasięgu. Niedoczekanie.


Raz, że misja kazała mi usuwać celowniki, dwa, że HH to wytrzymałe bestie. Pierwszy strzał i Hammerhead przeżył na dwóch? Drugi strzał i kolejny HH dostał tylko 1 dmg na klatę po żetonach obrony i tarczach. Taranowanie tego pierwszego zostawiło go na 1 HP i tyle. A jak one zaczęły strzelać to "drzazgi leciały z rej" Cymoona. Raz, że każdy HH dostawał bonusową niebieską kość za moją prędkość. Dwa, że przy boku miałem Tycho więc przeciwnik zamieniał sobie kości na dwie czarne. Trzy- miały przerzuty z Task Force Organa. A cztery dodawał sobie celowniki z Home One! Mocne kombo. I każdy walił po 4-5 hitów blokując mi społowienie.

Do tego po czarnej kości strzeliły jeszcze oba A-wingi i zostałem prawie bez tarcz w trzech strefach, z kilkoma hitami oraz krytykiem "nie możesz korzystać ze zużytych żetonów obrony". I to po jednej turze strzelania! Uratowało mnie tylko to, że MC80 poszedł wolno szerokim łukiem za daleko by bić na czerwonych. W kolejnej turze zniszczyłem niezłym rzutem mocno uszkodzonego HH ale kolejnego nie dałem rady dobić - bardzo słaby rzut! Te dwa, które zostały znowu tak huknęły, że Cymoon został na 2 HP. Wtedy do gry wszedł wreszcie admiralski ISD dobijając oba HH i niszcząc wrogie transportowce. Cymoon naprawił sobie 3 tarcze a eskadry zdołały tylko dociągnąć go do 1 HP. Wrogi MC80 strzelił na dalekim do mojego ISD ale bez szans powodzenia i skończyła się 6. tura.

Wygrałem 166:0 niszcząc 3 Hammerheady i transportowce uzyskując wynik 8:3. Gdyby przeciwnik zniszczył Cymoona (157 punktów) byłoby tylko 6:5. Znowu szczęście mi dopisało choć teraz rzuty miałem przeciętne.

Trzecią bitwę miałem stoczyć z Łukaszem Hudźcem z Wrocławia, który dowodził flotą na generale Rieekanie nastawioną na niszczenie wrogich eskadr. A tu sprawiłem mu psikusa, nie ma eskadr. Okręt flagowy to MC75 Ordnance cruiser z Ordnance Pods oraz Assault Concussion Missiles. Do tego NebB "Yavaris", koreliańska korweta (chyba A) oraz rebelianckie transportowce z "Comms net" i "Expanded hangar bays" plus Corran Horn, Wedge Antilles, Shara, Tycho i Ten Numb. Po raz trzeci miałem mniej punktów więc wziąłem inicjatywę a z misji Łukasza wybrałem Planetary Ion Cannon. Wystawienie niemal identyczne jak w poprzedniej bitwie- ja w jednym rogu, przeciwnik w drugim. Leciałem Cymoonem z prędkością 3 żeby się postrzelać przez bite 4 tury a admiralskim aż 6 tur.

Ale Cymoon znowu się postrzelał. Najpierw Łukasz wybrał się transportowcami na dziwną przejażdżkę pod moimi lufami (pułapka?) a gdy próbował uciekać został w dalekim zasięgu. Cymoon się ucieszył, pyk, pyk z działek i... znowu zabrakło hitów! Na 5 kościach, z dodatkowym hitem z "Intensify firepower!" i dwoma celnościami z turbolaserów zrobiłem tylko 3 hity i szproty przeżyły na 1HP. W następnej turze nie zdążyły jednak odskoczyć i Cymoon tym razem je dobił (choć rzut również bez przytupu). W międzyczasie Planetarne działo jonowe trafiło go dwa razy po 3 hity w tarcze co nieco zniwelowałem używając rozkazur i diala inżynierii Thrawna. Gdzieś w piątej turze Łukasz uznał, że warto jednak użyć eskadr i rzucił Corrana Horna z Ten Numbem co nieco zabolało.


W ostatniej turze miałem do wyboru próbować zniszczyć na dalekim zasięgu Yavaris za przeszkodą mając w sumie 5 czerwonych kości albo double-arc na MC80 i potem możliwa poprawka z ISD-2. Poszedłem w drugą opcję ale rzuty znowu były słabe.


Spompowałem go z 3 tarcz ale na kadłub nic nie weszło. I wtedy pomyślałem, że przegrałem. Bo Cymoon miał mało tarcz i wbite sporo obrażeń. Przeciwnik miał "double arc" na bliskim z MC-80, strzał z boku Yavaris oraz dwie eskadry A-wingów z "double tap". Postanowiłem trzymać się planu z początku tury i zamiast taranować przeleciałem za rufę MC-80 ustawiając się do niego własną rufą na kamieniu (dostałem nieistotny krytyk "odrzuć żetony rozkazów"). Wspomnę, że na początku tury na rufę przesunąłem Early Warning System. Od tego czasu zaczęły dziać się cuda. Kalamariański krążownik załadował chyba ślepą amunicję: dwie czarne i dwie czerwone kości? 4 blanki! Przerzut czarnych? 1 zwykły hit. Strzał czarną z rufy? Jeden hit. A przeciwnik miał Assault Concussion Missiles. Jeden krytyk by zrobił robotę. Strzał z Yavaris również był nieudany - 1 hit. Ostrzał z Horna i 2 A-wingów też poszedł słabo i Cymoon przeżył na 2HP.


Ponownie miałem ogromne szczęście. Wynik ponad 2 godzinnej bitwy to 25:0 i 6:5 dla mnie. Tracąc Cymoona byłoby 25:157 i przegrana 3:7. Mimo, że było dużo latania a mało strzelania to gra z Łukaszem była prawdziwą przyjemnością i gdybym mógł nominowałbym go do nagrody "best sportsmanship". I znowu żal mi było, bo Łukasz przez tą bitwę skończył poza TOP8 :(

Ogłoszenie wyników i okazuje się, że zająłem doskonałe 5. miejsce mając 19 punktów i MoV 191. Przede mną byli tylko mistrz Europy i Polski, gracz TOP4 MP, były wicemistrz Polski oraz wicemistrz Europy. Milutko ale wiem, że to grubo ponad obecny stan rzeczywisty mojej gry. Na turnieju zniszczyłem MC-75, Y-wingi, trzy rebelianckie transportowce i trzy Hammerheady. Straciłem na całym turnieju tylko ISD II w walce z Danielem ponieważ rozpiska na ISD nie lubi oddawać punktów. Cymoon z H-9 i QTC nieźle zwalcza małe statki blokując im kluczowe żetony obrony ale zniszczenie czegoś większego np. z ECM okazuje się problematyczne.

Pełne wyniki Regionals Kraków (Świetlik zdobył 29 na 30 możliwych punktów deklasując resztę stawki!!!):



Nagrody z kita były tym razem naprawdę bardzo fajne. Moim zdaniem duuużo lepsze niż te ze Store Championship. Kuat wygląda dostojnie w stylu Jeddhy, frosted NebB jest po prostu SUPER a "lodowe" kostki są piękne. Dodatkowo sklep veto-store.pl przyznał 3 losowe nagrody po 60zl dla uczestników jako dropy (dostałem jeden z nich), normalnie miód. Podziękowania dla organizatorów i Wawrzyńca, który był niegrającym (chyba, że w HOMM3!) sędzią.


Na minus zaliczam tylko to, co zapewne zauważyliście już na zdjęciach. Graliśmy na paździerzowych stołach bez mat. Szkoda, bo wystarczyło napisać i dobrzy ludzie na pewno by je przywieźli a klimat +200%. No nic, następnym razem się uda ;) Na koniec kilka zdjęć uczestników turnieju.






niedziela, 25 lutego 2018

System Open Series 2018 Kraków - krótka foto relacja

Razem z kolegami (Tomek Olech, Radek Godzimirski) miałem przyjemność wybrać się na epickie wydarzenie System Open Series (SOS) odbywające się w Restauracji Stara Zajezdnia w Krakowie.  Wyjazd mieliśmy dość wczesny bo o 6:30 z Zabrza, o 7:00 zbiórka w Katowicach. Droga autostradą mimo opadów śniegu była spokojna i szybka. Śniadanko zjedliśmy w McDollars ;)


SOS-y to największe turnieje X-winga na świecie gromadzące regularnie po kilkuset graczy. Tym razem było nie inaczej, na starcie zameldowało się aż 326 graczy, spotkałem pełno znajomych i nieznajomych miłośników pojedynków w kosmosie. Poniżej nasza trójka przed rozpoczęciem turnieju.


Na turniej jechałem z dwóch powodów: od dawna nie pojechałem nigdzie z kolegami na X-winga i chciałem otrzymać talię obrażeń z Bobą Fettem. Rozpiskę postanowiłem zrobić samemu bez netlistingu (to był błąd) a że nie miałem czasu na granie to odbyłem tylko jedną grę testową (jeszcze większy błąd).

Moja eskadra połamańców:
Kylo Ren+Veteran Instincts+First Order Avantgarde+Collision Detector+Autothrusters (PS11)
Major Vynder+Harpoon Missiles+Advanced Slam+Push the Limit+OS-1 Arsenal Loadout (PS7)
Nu Squadron Pilot+Cruise Missiles+Long Range Scanners+OS-1 Arsenal Loadout (PS2)

Warto wspomnieć o 2 rzeczach:
1) pairingi były ogłaszane na stronie wydarzenia na Facebooku co było bardzo wygodne, bo można było sprawdzić gdzie się gra na komórce
2) na miejsce nie można było wnosić jedzenia i picia bo restauracja była na miejscu, byłoby to zrozumiałe ale ceny były bardzo wysokie np. szklanka 0.25l Coca-Coli nalana z 2 litrowej butelki za 9zł. To dla mnie minus tej miejscówki bo przecież wpisowe nie było niskie. Dość już marudzenia, do relacji- marsz.

Pierwsza gra przeciwko Marcinowi Naprawskiemu na stole 42. Przeciwnik miał Lambdę (Cpt. Yorr) z Palpatinem i Collision detector+Inkwizytora tie v/1+Backdrafta na wypasie. Postanowiłem polecieć po Lambdę zaparkowaną w rogu planszy i szybko ją zdjąć a potem strzelać się z resztą jego składu.

Przeciwnik pięknie grał mechaniką stresu robiąc praktycznie w każdej turze 2 akcje+ darmowy evade inkwizytorem a stres przekazując Yorrowi. Dodatkowo zniszczył majora Vyndera przed wystrzeleniem harpunów więc szybko było właściwie po zabawie. Kylo próbował się strzelać ale sam na 3 statki z Palpą nie miał szans. Zostawiłem Lambdę na 2 HP więc przegrana 100:16


Drugą grę grałem przeciwko graczowi z Norwegii: Arild Julius na stole 158. Przed grą dostałem słodką wełnianą maskotkę mini Porga. Arild miał dość standardową listę: Poe Damerona z Advanced Optics+Autothrusters oraz Dasha Rendara z Outriderem, Lone Wolfem, HLC i Counter-measures. Powiem szczerze, że przeciwnik grał tak dobrze, że zdziwiłem się, że sparowało go ze mną w drugiej rundzie.
W kluczowym momencie, gdy miałem do niego strzelić z Kylo i Nu odpalił Countermeasures zabierając Pilotowi Nu Target Locka uniemożliwiając strzał z Cruisów i dodając sobie zieloną kość. W międzyczasie Poe wleciał mi na plecy i denerwująco szczypał raz tu raz tam. Ja niestety znowu leciałem słabo i dostałem mocno w skórę. Arild zrobił tylko jeden błąd na samym końcu bo zapomniał, że Poe Dameron ma kondycję i mimo, że miał focusa przyjął krytyka myśląc, że bierze na tarcze a dostając pod tarcze krytyka PS0. Jednakże w tej samej turze Dash z HLC dobił Kylo i gra się skończyła. Na Dashu zabrakło mi 2 obrażeń do połowy punktów. Przegrałem 100:0.

Trzecią grę (o pietruszkę) grałem z graczem Radek Kadlec z Republiki Czeskiej na stole 153. Wszyscy na SOS grali "rakiem" albo przeciw niemu więc i ja się doczekałem. Duch, Fenn Rau, zadokowany Zeb Orrelios, na pokładzie Ezra, Maul, TLT. Przed grą miły gest przeciwnika: dostałem Czeską promkę Corrana Horna. Oczywiście Radek miał 99 punktów a ja 100 więc to on wybierał - tu się zdziwiłem - wziął inicjatywę.
Pierwszy przelot nawet się udał bo Duch dostał z Harpunów i Cruise Missiles a nie straciłem żadnego statku. Przeciwnik prawie wyleciał Duchem za stół ostrą dwójką ale zmieścił się na milimetry. Starałem się go co turę "rzeźbić" ale praktycznie co chwilę dostawałem hity z TLT.


Jednak to ja pierwszy zmęczyłem Fenn Rau i od razu zaczęło się lepiej grać z Ghostem bez koordynacji. Jednak 4 ataki z TLT z modyfikacją Maula i Ezry co turę niełatwo przeżyć więc wkrótce padł major Vynder.
 
Po kolejnym przelocie zginął pilot Nu i został sam Kylo na 2 HP przeciwko Duchowi na 4 HP z nałożoną kondycją "I`ll show you the dark side". W ostatnich chwilach ładnie wleciałem boostem na bok w 1 Duchowi. On nie strzelał a ja miałem 4 kości ataku z przerzutem 1 z tytułu. I rzuciłem dwa blanki i dwa oka. Przerzut kości: znowu wypadł blank. Wiem, że ze zniszczonego Ducha wyleciałby jeszcze Zeb ale myślę, że jakoś bym sobie z nim poradził więc byłem rozczarowany. W kolejnej rundzie przeciwnik odskoczył dalekim manewrem i dobił mnie z TLT. Przegrana 100:56. Tej gry trochę mi żal bo była wyrównana, przeciwnik miał dużo lepszą rozpiskę ale ja chyba nieco lepiej grałem. Myślę, że zasługiwałem na wygraną ale kości w kilku rzutach zweryfikowały sprawę.

Moi koledzy awansowali do rundy drugiej z wynikami 2:1 a ja grałem dwoma Decimatorami w Hangar Bayu z bardzo fajną ekipą z Tarnowa (pozdrowienia chłopaki!) i dobrze się bawiłem. Poniżej moje nagrody i prezenty z turnieju i Hangar Baya. Warto było przyjechać na SOS, załączam podziękowania dla chłopaków z Legionu Kraków za organizację tego epickiego wydarzenia.


Mimo słabej gry bawiłem się naprawdę fajnie i mimo, że ze Starej Zajezdni wyszliśmy dopiero po 21:00 to praktycznie nie czułem zmęczenia.

Tutaj krótki film z relacjami uczestników: 

Na koniec zamieszczam garść zdjęć by czytelnicy mogli lepiej poczuć atmosferę tego wydarzenia.