Imperial Star Destroyer

Imperial Star Destroyer
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regionals. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regionals. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2019

Armada - Relacja z Mistrzostw Dolnego Śląska 2019


W sobotę 27. kwietnia w Bolter Cafe we Wrocławiu odbyły się Mistrzostwa Dolnego Śląska 2019 w grze Star Wars: Armada. W turnieju uczestniczyło 14 admirałów z różnych regionów kraju. Na turniej wybrałem się ze sprawdzoną rozpiską na dwóch ISD i dwóch Gozanti pod dowództwem admirała Thrawna, którą zająłem 5. miejsce na małopolskim Regio.

Pierwszą bitwę grałem z Darkiem Meckierem (gramy ze sobą praktycznie na każdym turnieju). Darek zmienił rozpiskę, tym razem pojawił się z asami Rebelii na generale Rieekanie i Yavaris. Znana, sprawdzona i niekoniecznie lubiana przeze mnie kombinacja. W eskadrach były liczne bombowce: Wedge, Dutch, Gold Squadron, Ten Numb, Norra Wexley, Corran Horn wsparte przez Jan Ors.

Z misji wybrałem "Jamming Barrier", która wydawała mi się najłatwiejsza bo Darek nie miał VCX do przestawiania bariery. Prawdopodobnie ważniejsze niż bariera okazały się chmury pyłu, które mocno przeszkadzały Imperialom w oddawaniu strzałów. Starałem się szybko zewrzeć z siłami Darka i wyłączyć część dowodzących natarciem eskadr statków ale przez barierę i chmury było to mocno utrudnione.


Darek od drugiej tury skubał mi jednego ISD swoimi eskadrami oraz oblatywał bokiem Imperiale więc nie mógł skorzystać z umiejętności Yavaris przez kilka tur. Ale gdy już to zrobił to okazało się to dla mnie katastrofalne. To była piąta tura - Ten Numb najpierw wykonał normalny atak, został odnowiony przez Adara Tallona, wykonał drugi atak a po nim trzeci z Yavaris. Podwójny atak wykonały także Gold Squadron i to był koniec przygodny Imperiala.
Udało mi się zniszczyć Corrana i dwie szprotki z ulepszeniami więc wynik to 83:189 więc 4:7. Gratulacje dla Darka, który wreszcie mnie pokonał więc może i ja mam szansę w końcu pokonać Czarta, Daniela, Kubka albo Świetlika. :D


Drugą bitwę, mimo porażki, przyszło mi zagrać z renomowanym przeciwnikiem jakim jest Przemo Paluszyński. Przemo przyniósł na turniej rozpiskę MSU na eskadrach i generale Crix Madine.
Madine siedział na szalupie zwanej Hammerhead, dwa razy szprotki (Toryn Farr jedne, slicer tools drugie), torpedowe Admonition (Lando, APT), dwie korwety CR-90A z TRC w tym jedna z Jaina`s Light.
Dash Rendar, Ketsu Onyo, Shara Bey, Tycho Celchu, 2x VCX-100
Bardzo mi się spodobała jego flota, naprawdę zgrabna!


Znowu miałem mniej punktów więc wziąłem inicjatywę a z misji przeciwnika wybrałem "Salvage Run". Przemo mógł zdobyć do czterech żetonów zwycięstwa za punkty misji, każdy warty 20 punktów. Oczywiście zdobył wszystkie cztery bo nawet gdy zgrabnie doleciałem Imperialem na "3" to sprzątnął mi VCXami sprzed nosa dwa żetony a następnie podniósł Światłem Jainy i Upomnieniem. Przemo doskonale trzymał się statkami za chmurami pyłu lub poza zasięgiem moich strzałów odbierając mi możliwość ataku. Korweta już w drugiej turze ostrzelała moje Gozanti (kości: jedna czerwona dublet, druga dublet z TRC i celność na niebieskiej) a potem taranowała moje Gozanti niszcząc je. Co więcej Światło Jainy biło Imperiale z TRC ignorując Early Warning System (niespodzianka dla mnie!). 

Eskadry solidnie biły Imperiala II, który stracił wszystkie tarcze i zaczął dostawać dużo obrażeń. W piątej turze miałem do wyboru uciekać ISD II z nabitym 6dmg bez tarcz i strzelić do jednych szprotek z 4 czerwonych bez modyfikacji albo uznać, że ISD II jest stracony i zniszczyć Cymoonem choć szprotki. Wybrałem to drugie i gra zakończyła się przed 6. turą bo nie mogliśmy już nic sobie zniszczyć - Cymoon z pełnymi tarczami, bez strzału do żadnego okrętu wroga.

Zwycięstwo Przema było bezdyskusyjne, zagrał po profesorsku nie popełniając ani jednego błędu, fantastycznie manewrując i niszcząc po kolei co chciał. Ja zniszczyłem tylko jedne rebelianckie transportowce za 32 punkty i udało mi się zachować od zniszczenia flagowego ISD. Mocna porażka 2:9 ale taka gra to dobra nauczka jak powinno się grać.

Ostatnią bitwę grałem ze Sławkiem Szakalą i jego rebeliancką bandą na Rieekanie: Defiance+Admonition+Pelta+szprotki+Hera+Shara+A-wingi.

Pelta miała wykupiony rozkaz floty "Shields to the maximum" oraz "Projection experts", więc plan był żeby trzymała się za "Defiance" i naprawiała mu mnóstwo tarcz a sama otrzymywała żetony inżynierii z comms netów ze szprotek.

Ponownie miałem mniej punktów więc wziąłem inicjatywę z misji przeciwnika wybierając "Niebezpieczne Terytorium". Cóż, misja ta moim zdaniem nie do końca była dobrze dobrana do rozpiski, myślę, że "Korona Słoneczna" byłaby tu dużo lepsza. Cztery żetony były na przeszkodach po mojej stronie więc żal byłoby ich nie zgarnąć. Sławek wystawił też Admonition, Defiance i w pewnym stopniu Peltę na "joust" z moimi Imperialami.

Myślałem, że pojedynek pójdzie łatwo bo w dwie tury i właściwie za darmo zniszczyłem Admonition. Kombo Pelta/MC-80 leczące tarcze okazało się jednak zadziwiająco wyporne bo MC-80 leczył sobie na turę aż 5 tarcz! Hera i A-wingi zabrały się za atakowanie jednych Gozanti co szło im opornie. Na drugiej flance wziąłem MC-80 w kleszcze dwóch Imperiali wbijając po 8-10 damage co turę ale dzięki kombu leczącemu nie mogłem go zmęczyć.


Dodatkowo co turę taranowałem Defiance oboma ISD ale jeden stawał na kamień a drugi na śmieci. To nie było dobre latanie z mojej strony. Minimalizowałem uszkodzenia z rozkazów inżynierii od Thrawna i żetonów od Gozanti.


Po trzech długi turach zniszczyłem wreszcie krążownik. W międzyczasie Hera i A-wingi ściągnęły jedne Gozanti a Pelta spektakularnym strzałem (dwa czerwone celowniki i sześć obrażeń na 2 czerwonych i 4 czarnych kościach) "wybuchła" drugie. Nie miało to już jednak znaczenia bo Cymoon w następnej turze sprzątnął Peltę i zakończył "tabling".

Wygrałem okazale bo 460:82 czyli 10:1. Dzięki temu szczęśliwemu wynikowi udało mi się rzutem na taśmę wskoczyć na 8. miejsce i wygrać zestaw "kryształowych" kości.


Turniej zasłużenie wygrał Daniel Unzeitig, który jako jedyny wywalczył 3 zwycięstwa. To już jego trzeci tryumf w tym sezonie Regionals. Tylko raz jego hegemonia została przełamana gdy w Małopolsce zwyciężył Świetlik. Takiej dominacji jednego gracza w sezonie jeszcze nie mieliśmy. Daniel zgarnął statuetkę czempiona oraz butelkę 0.7 rudego whiskacza ufundowaną przez waszego skromnego kronikarza.


Warto zauważyć, że gracze z miejsce 2. do 5. mieli tyle samo dużych punktów co świadczy o wyrównanym, wysokim poziomie. Podziękowania dla wszystkich uczestników, organizatorów oraz specjalne dla Szymona i Konrada za podwózkę do domu. Do następnego!

Pełne wyniki turnieju oraz zdjęcia uczestników poniżej:







niedziela, 27 stycznia 2019

Regionals Armada Kraków 2019

26 stycznia w krakowskim MDK na ulicy Grunwaldzkiej 5 odbył się turniej Regionals w Star Wars: Armada organizowany przez Veto Store.

Na starcie stawiło się 17 graczy, w tym niemal cała czołówka polskiej sceny. Pomny bolesnych doświadczeń z Mistrzostw Polski dałem sobie spokój ze Sloane i imperialnymi eskadrami, zamiast tego pojawiłem się z rozpiską na dwóch niszczycielach imperialnych: ROZPISKA

1. Pierwszą bitwę grałem z Danielem Unzeitigiem i jego bandą rebelianckich Y-wingów. Wciąż na Dodonie ale tym razem zamiast MC30c "Admonition" Daniel wystawił się na MC-75 Armored cruiser, dwóch korwetach CR-90B, dwóch rebelianckich transportowcach i dużej liczbie Y-wingów z Jan Ors.


Oddałem inicjatywę a z moich misji Daniel wybrał "Rywalizację o placówkę". Od początku postanowił skupić się na skubaniu mojego admiralskiego ISD-2 co nawet udawało mu się mimo EWS-ów. Mimo, że Y-wingi dochodziły do strzałów to wypadało im dużo blanków na czarnych kościach.


Kluczowy moment gry przyszedł około 3 tury gdy najpierw ISD-2 mocno strzelił w MC-75 ściągając mu sporo tarcz i zmuszając do użycia ECM a następnie Cymoon pierwszym strzałem odparował jedną flotyllę a drugim, bardzo dobrym rzutem 9 trafień+2 celności z turbolaserów, ściągnął na styk wrogiego flagowca.


Mimo niepomyślnego obrotu spraw Daniel się nie poddał i zdołał zniszczyć mojego flagowego ISD oraz zdobyć 3 punkty zwycięstwa. Ja zdobyłem dwa. Gozanti z rozkazem dobiły jednego Y-winga. Po zakończeniu 6. tury nie wiedzieliśmy kto jest zwycięzcą, ja zniszczyłem flagowca, szprotki, Y-wingi i dwa żetony zwycięstwa, Daniel ISD-2 z admirałem i 3 punkty. Dopiero po przeliczeniu punktów okazało się, że Daniel wygrał 257-246, mała przegrana 5-6 z topowym graczem. Z jednej strony cieszyłem się bo wynik był niezły z drugiej strony było mi nieco smutno bo podejrzewałem, że odebrałem Danielowi szanse na mistrzostwo. Co było zrobić, graliśmy dalej.

2. Drugą bitwę grałem z Konradem z Zabrza i jego rozpiską na admirale Sato. Pierwszy raz grałem przeciw Sato na turnieju. Ponad rok temu dwa razy odebrałem lekcje od Świetlika w konlikcie koreliańskim (raz prawie wygrałem!). Rozpiska wydała mi się nieprzesadnie silna. Han Solo, Shara Bey i Tycho Celchu do tego MC80 Assault cruiser z tytułem Home One, trzy Hammerheady z Task Force Organa i Quad Battery Turrets oraz jedne szprotki. Miałem wybór więc tym razem wziąłem inicjatywę a z misji przeciwnika Solar Corona. Wystawiłem się w lewym rogu, przeciwnik w prawym.


Wiedziałem co muszę zrobić, trzeba było zniszczyć wszystko poza flagowcem albo flagowiec i nie stracić nic samemu. Okazało się to trudniejsze niż początkowo myślałem bo przez misję musiałem usuwać celowniki strzelając.

Wystawiłem się w lewym rogu, przeciwnik daleko w prawym. Miałem poczucie, że jeśli chce się postrzelać to muszę się pospieszyć. Pierwsze strzały padły dopiero w czwartej turze gdy Cymoon doleciał do Hammerheadów.
Spodziewałem się, że będę je "one-shotował" na dalekim zasięgu. Niedoczekanie.


Raz, że misja kazała mi usuwać celowniki, dwa, że HH to wytrzymałe bestie. Pierwszy strzał i Hammerhead przeżył na dwóch? Drugi strzał i kolejny HH dostał tylko 1 dmg na klatę po żetonach obrony i tarczach. Taranowanie tego pierwszego zostawiło go na 1 HP i tyle. A jak one zaczęły strzelać to "drzazgi leciały z rej" Cymoona. Raz, że każdy HH dostawał bonusową niebieską kość za moją prędkość. Dwa, że przy boku miałem Tycho więc przeciwnik zamieniał sobie kości na dwie czarne. Trzy- miały przerzuty z Task Force Organa. A cztery dodawał sobie celowniki z Home One! Mocne kombo. I każdy walił po 4-5 hitów blokując mi społowienie.

Do tego po czarnej kości strzeliły jeszcze oba A-wingi i zostałem prawie bez tarcz w trzech strefach, z kilkoma hitami oraz krytykiem "nie możesz korzystać ze zużytych żetonów obrony". I to po jednej turze strzelania! Uratowało mnie tylko to, że MC80 poszedł wolno szerokim łukiem za daleko by bić na czerwonych. W kolejnej turze zniszczyłem niezłym rzutem mocno uszkodzonego HH ale kolejnego nie dałem rady dobić - bardzo słaby rzut! Te dwa, które zostały znowu tak huknęły, że Cymoon został na 2 HP. Wtedy do gry wszedł wreszcie admiralski ISD dobijając oba HH i niszcząc wrogie transportowce. Cymoon naprawił sobie 3 tarcze a eskadry zdołały tylko dociągnąć go do 1 HP. Wrogi MC80 strzelił na dalekim do mojego ISD ale bez szans powodzenia i skończyła się 6. tura.

Wygrałem 166:0 niszcząc 3 Hammerheady i transportowce uzyskując wynik 8:3. Gdyby przeciwnik zniszczył Cymoona (157 punktów) byłoby tylko 6:5. Znowu szczęście mi dopisało choć teraz rzuty miałem przeciętne.

Trzecią bitwę miałem stoczyć z Łukaszem Hudźcem z Wrocławia, który dowodził flotą na generale Rieekanie nastawioną na niszczenie wrogich eskadr. A tu sprawiłem mu psikusa, nie ma eskadr. Okręt flagowy to MC75 Ordnance cruiser z Ordnance Pods oraz Assault Concussion Missiles. Do tego NebB "Yavaris", koreliańska korweta (chyba A) oraz rebelianckie transportowce z "Comms net" i "Expanded hangar bays" plus Corran Horn, Wedge Antilles, Shara, Tycho i Ten Numb. Po raz trzeci miałem mniej punktów więc wziąłem inicjatywę a z misji Łukasza wybrałem Planetary Ion Cannon. Wystawienie niemal identyczne jak w poprzedniej bitwie- ja w jednym rogu, przeciwnik w drugim. Leciałem Cymoonem z prędkością 3 żeby się postrzelać przez bite 4 tury a admiralskim aż 6 tur.

Ale Cymoon znowu się postrzelał. Najpierw Łukasz wybrał się transportowcami na dziwną przejażdżkę pod moimi lufami (pułapka?) a gdy próbował uciekać został w dalekim zasięgu. Cymoon się ucieszył, pyk, pyk z działek i... znowu zabrakło hitów! Na 5 kościach, z dodatkowym hitem z "Intensify firepower!" i dwoma celnościami z turbolaserów zrobiłem tylko 3 hity i szproty przeżyły na 1HP. W następnej turze nie zdążyły jednak odskoczyć i Cymoon tym razem je dobił (choć rzut również bez przytupu). W międzyczasie Planetarne działo jonowe trafiło go dwa razy po 3 hity w tarcze co nieco zniwelowałem używając rozkazur i diala inżynierii Thrawna. Gdzieś w piątej turze Łukasz uznał, że warto jednak użyć eskadr i rzucił Corrana Horna z Ten Numbem co nieco zabolało.


W ostatniej turze miałem do wyboru próbować zniszczyć na dalekim zasięgu Yavaris za przeszkodą mając w sumie 5 czerwonych kości albo double-arc na MC80 i potem możliwa poprawka z ISD-2. Poszedłem w drugą opcję ale rzuty znowu były słabe.


Spompowałem go z 3 tarcz ale na kadłub nic nie weszło. I wtedy pomyślałem, że przegrałem. Bo Cymoon miał mało tarcz i wbite sporo obrażeń. Przeciwnik miał "double arc" na bliskim z MC-80, strzał z boku Yavaris oraz dwie eskadry A-wingów z "double tap". Postanowiłem trzymać się planu z początku tury i zamiast taranować przeleciałem za rufę MC-80 ustawiając się do niego własną rufą na kamieniu (dostałem nieistotny krytyk "odrzuć żetony rozkazów"). Wspomnę, że na początku tury na rufę przesunąłem Early Warning System. Od tego czasu zaczęły dziać się cuda. Kalamariański krążownik załadował chyba ślepą amunicję: dwie czarne i dwie czerwone kości? 4 blanki! Przerzut czarnych? 1 zwykły hit. Strzał czarną z rufy? Jeden hit. A przeciwnik miał Assault Concussion Missiles. Jeden krytyk by zrobił robotę. Strzał z Yavaris również był nieudany - 1 hit. Ostrzał z Horna i 2 A-wingów też poszedł słabo i Cymoon przeżył na 2HP.


Ponownie miałem ogromne szczęście. Wynik ponad 2 godzinnej bitwy to 25:0 i 6:5 dla mnie. Tracąc Cymoona byłoby 25:157 i przegrana 3:7. Mimo, że było dużo latania a mało strzelania to gra z Łukaszem była prawdziwą przyjemnością i gdybym mógł nominowałbym go do nagrody "best sportsmanship". I znowu żal mi było, bo Łukasz przez tą bitwę skończył poza TOP8 :(

Ogłoszenie wyników i okazuje się, że zająłem doskonałe 5. miejsce mając 19 punktów i MoV 191. Przede mną byli tylko mistrz Europy i Polski, gracz TOP4 MP, były wicemistrz Polski oraz wicemistrz Europy. Milutko ale wiem, że to grubo ponad obecny stan rzeczywisty mojej gry. Na turnieju zniszczyłem MC-75, Y-wingi, trzy rebelianckie transportowce i trzy Hammerheady. Straciłem na całym turnieju tylko ISD II w walce z Danielem ponieważ rozpiska na ISD nie lubi oddawać punktów. Cymoon z H-9 i QTC nieźle zwalcza małe statki blokując im kluczowe żetony obrony ale zniszczenie czegoś większego np. z ECM okazuje się problematyczne.

Pełne wyniki Regionals Kraków (Świetlik zdobył 29 na 30 możliwych punktów deklasując resztę stawki!!!):



Nagrody z kita były tym razem naprawdę bardzo fajne. Moim zdaniem duuużo lepsze niż te ze Store Championship. Kuat wygląda dostojnie w stylu Jeddhy, frosted NebB jest po prostu SUPER a "lodowe" kostki są piękne. Dodatkowo sklep veto-store.pl przyznał 3 losowe nagrody po 60zl dla uczestników jako dropy (dostałem jeden z nich), normalnie miód. Podziękowania dla organizatorów i Wawrzyńca, który był niegrającym (chyba, że w HOMM3!) sędzią.


Na minus zaliczam tylko to, co zapewne zauważyliście już na zdjęciach. Graliśmy na paździerzowych stołach bez mat. Szkoda, bo wystarczyło napisać i dobrzy ludzie na pewno by je przywieźli a klimat +200%. No nic, następnym razem się uda ;) Na koniec kilka zdjęć uczestników turnieju.






niedziela, 11 marca 2018

Star Wars Armada Regionals Katowice 2017 - wspomnienie

17 czerwca 2017 w katowickim Innym Wymiarze odbyły się mistrzostwa regionu w grze SW: Armada, w których miałem przyjemność uczestniczyć. Turniej odbył się przy naprawdę dobrej frekwencji, na miejscu stawiło się aż 17 osób a gdyby nie pech jednej osoby byłoby ich nawet 18.

Na samym początku warto wspomnieć o dwóch faktach. Po pierwsze mieliśmy bardzo dużo przyjezdnych graczy: z Warszawy, Krakowa, Piotrkowa Trybunalskiego. Bez nich tak dobra frekwencja byłaby niemożliwa. Drugi fakt to poniekąd anegdota: jeden z graczy przyjezdnych zapomniał wziąć ze sobą talię obrażeń, bez której jak wiemy nie da się grać. Wspólnym wysiłkiem lokalnej społeczności udało się wyczarować dodatkową talią, która przyniosła szczęście bo ów kolega skończył zawody na bardzo wysokim miejscu. :)


Na turniej postanowiłem wybrać się z rebeliancką rozpiską opartą na będącym wówczas na topie generale Rieekanie. Dawał on szansę tworzyć z imiennych eskadr oraz ze statków "zombie", które mogły atakować i taranować przeciwnika nawet po własnej śmierci. Wszystkie eskadry miały cechę łotr więc statki nie musiały ich atakować i mogły zająć się walką ze statkami. Była to poniższa rozpiska:

Fregata zwiadowcza MC30c
obwody przekierowania turbolaserów (TRC)
Fregata torpedowa MC30c
protonowe torpedy szturmowe (APT)
specjaliści ds. pocisków
Korweta CR90A
obwody przekierowania turbolaserów (TRC)
Korweta CR90A
obwody przekierowania turbolaserów (TRC)
Rebelianckie transportowce
Admirał Rieekan
tytuł Bright Hope
Comms Net
eskadry:
Hera Syndulla, Dutch Vander, Norra Vexley, Ketsu Onyo, Eskadra Łotrów

Pierwszą potyczkę stoczyłem z Adamem "Barbarzyńcą" z Warszawy, który zagrał podobną do mojej flotą. Starcie od początku wydawało się toczyć pod moje dyktando, zniszczyłem jedną korwetę, wygrałem pojedynek eskadr. Adamowi zostały "sardynki" oraz torpedowa MC30c, którą postanowiłem złowić by zdobyć więcej punktów. Był to błąd bo źle oceniłem jej zasięg i zwrotność więc łowca zmienił się w zwierzynę i Adam zniszczył moją zwiadowczą MC30c wartą ok. 80 punktów zmieniając swą porażkę w małe zwycięstwo. Przegrałem 5:6.

Drugą bitwę stoczyłem z Darkiem Meckierem i jego taranującą rozpiską na Riekaanie oraz 8 koreliańskich korwetach A z inżynierami silników oraz grodziami vel "Reinforced Blast Doors" jednak w rozpisce nie było ani jednej eskadry. Plan gry przeciwnika był ciekawy: korwety miały dwa razy na turę zderzać się ze statkami przeciwnika (dzięki Engine Techs) zadając mu dwie karty obrażeń a następnie naprawiać się za pomocą grodzi. Nawet zniszczone korwety miały taką możliwość dzięki umiejętności generała Rieekana. Wydawało mi się to szczególnie mocne przeciwko małym, delikatnym statkom - dokładnie takim jakie były w mojej rozpisce. Jednak bitwa potoczyła się inaczej, wystawieniem zmusiłem statki Darka do ostrego zwrotu  przez prawą burtę przez co często przeszkadzały sobie nawzajem w strzelaniu i lataniu. Brak osłony myśliwskiego dał moim bombowcom niemalże nietykalność z czego skrzętnie skorzystały. Wrogie korwety udawało mi się ściągać jedna po drugiej a taranowanie udało się przeciwnikowi tylko 2 razy. Zniszczyłem też statek cel otrzymując bonus punktowy więc zdecydowanie wygrałem 9:2.

Trzecią bitwę grałem z Wawrzyńcem Kościelniakiem, Imperialnym Admirałem aż do szpiku kości. Był to na nasz kolejny pojedynek, poprzedni przegrałem 20 punktami na turnieju w Erpegie.

Pojedynek ponownie był wyrównany - moje myśliwce wygrały starcie eskadr ale Imperial II Wawrzyńca w jednej turze strzelania ściągnął jedną MC30c i jedną korwetę. I wtedy wyglądało to dla mnie bardzo słabo. Jednakże moje myśliwce atakując raz za razem ISD w ostatnim momencie ściągnęły imperialnego behemota i to ja cieszyłem się ze zwycięstwa 20 punktami. Symboliczna wygrana 6:5 dla mnie.

Przed ostatnią bitwą zajmowałem doskonałe 4. miejsce i byłem świadomy, że będę grał przeciw świetnemu graczowi. Wygrywając miałem nawet szansę na zwycięstwo w całym turnieju. Sparowany zostałem z Imperialną rozpiską Jakuba Charmo z Warszawy, które niedługo wcześniej był samotnym reprezentantem Polski na mistrzostwach Europy w Londynie. Tough matchup jak mawiają.


Kuba grał ciekawą rozpiską opartą na Burzycielu, 2 lekkich krążownikach Imperium oraz na 2 flotyllach Gozanti. Do tego miał sporą bandę eskadr: Maarek Stele, kpt. Jonus, Maj. Rhymer, Zertik Strom, Tie Bomber, Saber Squadron i Jumpmaster. Admirałem floty był Moff Jerjerrod. Kuba od początku bardzo mocno poszedł na środek mojego ugrupowania. Burzyciel pognał z prędkością 3 i jednym cudownym strzałem z zniszczył jedną z moich korwet TRC zanim ta mogła choć raz strzelić.


Nie był to obiecujący początek. Nasze eskadry związały się walką i choć moje dobrze się odgryzały to Kuba zaatakował jako pierwszy jako pierwszy zabijając mi eskadrę więc w tym aspekcie również uzyskał przewagę.

Wiele rzutów Kuby było naprawdę spektakularnych, na przykład trzy dublety na trzech czerwonych kościach u Zertrika Stroma czy same hit/kryt na czarnych z Burzyciela w strzale do CR90A. Ja miałem niezłe rzuty ale bez takiego błysku jak mój znakomity przeciwnik. Udało mi się zniszczyć Arquitensa z kapitanem Needą i TRC oraz Sabre Squadron ale to było za mało by pokonać Kubę, który po naprawdę dobrej grzej pokonał mnie 7:4. Kuba zajął na turnieju 3. miejsce.

Turniej wygrał Mistrz Polski w Armadzie z 2016 roku Maciej Duda - gratulacje! Koniec końców zająłem na turnieju zacne 7. miejsce wygrywając zestaw pięknych armadowych kostek typu "sparkling dice", dwie karty korwety CR90A oraz zestaw akrylowych tokenów "brace". Nagrody bardzo przypadły mi do gustu.



Załączam gorąco podziękowania dla Roberta z Innego Wymiaru za zorganizowanie imprezy na świetnym poziomie. Mam nadzieję, że za jakiś czas IW zorganizuje ponownie równie udany turniej Armady.

Wielkie podziękowania dla wszystkich uczestników, zwłaszcza przyjezdnych, miło było was zobaczyć i grać z wami, do zobaczenia!

Tekst napisałem w lipcu 2017

czwartek, 8 lutego 2018

Piotra Nitki Relacja z Londynu -część II



Czwarta gra i znowu trafił się Wielorybnik z Quickdraw na harpunach, advanced Optics, ramą i FCS. Do tego Inkwizytor z protonówkami i PTL oraz Alfa na Deadeye. Tym razem w końcu wygrałem inicjatywę. Zacząłem znowu powoli, ale szybko popełniłem mały błąd i Alfa złapała Hana na 1,5 mm w R3 i po oberwaniu w jedną tarcze odpaliła Harpuny zadając na szczęście tylko dwie rany. W następnej rundzie po SLAMie ustawiła się do skutecznego blokowania i Quickdraw mogła odpalić rakiety, a inkwizytor po booście wszedł w R3, ale bez TL i oberwał jedną tarczę. Poe strzelił w Alfę (nie mogłem boostować). Następna runda to protonówki z Inkwizytora w Poe, które zabrały dwie tarcze. Ale Inkwizytor stracił drugą tarczę a Han strzelił w Alfę która została na 1 HP. Quickdraw nie mogła strzelać bo zrobiła bump w Hana i miała Poe poza Arciem. Od tego momentu rolę się szybko odwróciły. Quickdraw ustawiła się zgodnie z moimi przewidywaniami więc Poe po talon rollu miał czysty strzał w R2 a Han spokojnie odleciał w R3 poza arc. Inkwizytor z Alfą musiały lecieć do rogu i nawracać przez 2 rundy omijając kamol. Pomimo strzałów z Poe i Hana Quickdraw dzięki Evadom z ręki straciła tylko 1 tarczę. Dalsza część gry przebiegała już bez wielkiej historii, tylko konsekwentne dorzynanie wrogich statków. Na uwagę zasługuje fakt, że pozwoliłem przeciwnikowi zmienić manewr z czerwonego "Segnora" na białą bank 3 bo było oczywiste, że się pomylił. Han na koniec schował się Quickdraw między Arcami w R1. Przeciwnik skwitował, że lepiej czytałem grę. Zdecydowana wygrana 100:0

Ponieważ na turnieju Harpunów było od cholery więc nie inaczej było w rundzie 5. Mój przeciwnik to Justin C z Quickdraw z Gc i Dwie Alfy: Major Vynder i jedna na Deadeye. Przeciwnik miał Bida, więc znowu szykowała się powtórka z rozrywki. Tym razem udało się Vynderowi ściągać całą grę TL, więc nie strzelił sobie ani razu ale już w pierwszym strzelaniu w Hana poleciały 2 Harpuny i zadały 4 obrażenia!!! Najpierw Quickdraw to C3PO i Evade a potem, Alfa strzealła przez skałę i Han rzucił dwa Evady z ręki. Ja w tej rundzie trafiłem trzy razy alfę, bo przeciwnik rzucił 3 oczka w obronie i zostawił Focus na Deadeye`a.  Następne rundy to kotłowanina, po której Vynder był na 1hp, alfa na 3 hp, zdrowa Quickdraw i Han z 1 tarczą i dwiema kondycjami. Krytyczny moment nastał po kolejnej kotłowaninie, kiedy Han zabił Vyndera, ale Quickdraw rzuciła Kryta w Hana sama będąc w R1 jak również mój Poe… Na koniec rundy Han został na 1hp, Poe z jedną tarczą kontra Quickdraw na 1 tarczy i alfa na 3 hp. Więc było żle! Wykonałem Hanem ostrą 1 i biorąc znacznik do ręki uzmysłowiłem sobie, że ta skała jest jednak bliżej niż myślałem wcześniej, ale rzuciłem oczko za skałę… Ale ruch okazał się genialny bo przeciwnik się ustawił całkiem w inna stronę i szybciutko zakończyłem mecz już bez rzadnych strat. Han na 1 hp na koniec, a Poe z dwoma tarczami. Wynik 100:29.

Ostatnia gra, mój przeciwnik to Olivier John Hemmings. Wywróżyliśmy sobie ten matchup w trakcie wcześniejszych rozmów. Chciałem wziąć rewanż za porażkę na regio w KRK rok temu. OJ grał Nymrandą taką klasyczną, jaką znamy z przed Nerfa. Ogólnie obydwoje potraktowaliśmy mecz dosyć na luzie. Poleciał środkiem ja znowu zacząłem w rogu i skręciłem do środka po booście wyszedłem z arca Mirandy, a Poe na granicy R1 Hana ściągnął TL od Nyma, choć sam stanął milimetry od skały przed nosem… Te manewry zaskoczyły OJ i mogłem rozpocząć ostrzał. Od razu wziąłem się za Mirandę ściągając jej na początek tarcze. Hana został ostrzelany dwa razy z TLT w tym jeden strzał z regeneracją. W następnej rundzie Nym wystrzelił Thermala z TS pod Poe, który poleciał po prostej przez Kamień. Oberwał oczywiście z bomby, ale zrewanżował się Mirandzie strzelając z przyłożenia wbijając 3 hity i kryta i Mirka nagle była na 1HP :-D. Oczywiście się zregenerowała, a Han z R3 pociągnął tak sobie po Nymie. Następna runda a wniej Poe nadział się na dwa bomblety (przy czym jeden na 1 mm). Jeden bomblet nic nie zrobił a drugi zadał zjadł tarcze (2 hity i Sabina). W dalszej części gry warte wspomnienia jest jedynie mój warzywny manewr gdy Poe na 1 HP i 1 tarczy wleciał na protonówkę (wiedziałem, że tam będzie bomba). Ostatecznie Han przeżył na 1HP. Wynik 100:71.

Ostatecznie turniej zakończyłem z wynikiem 5:1 i MoV 897 co uznaje za niemały sukces. Po dwóch dniach Swissa byłem dziewiąty. 

Oceniając to, co widziałem na stołach to meta była mocno zdominowana przez Harpuny. Aż 5 rund grałem przeciw nim. Najczęściej można było dostrzec Quickdraw, Alfy (głównie generyki), Nyma i Mirandę (jej chyba nic z mety nie wymiecie). Było też trochę Ghostów ale chyba jednak nie dawały tak świetnie rady. Elliot Weights, z którym grałem ostatecznie zajął 32. miejsce z wynikiem 4:2. Z rozpisek "rodzynków" widziałem rozpę z dwoma nowymi bomberami oraz rozpę która zrobiła 5:1 Quickdraw z dwoma generycznymi Tie Silencer!!! Bombery w większości przypadków odwalały jednak Cosplay z The Last Jedi! ;)

Odnośnie samej organizacji: turniej był rozgrywany w mega dziwnej formule bo były dwa dni Swissa (dwa flighty) a dopiero tydzień później TOPy. Jest to chyba podyktowane miejscówką. Po prostu tam nie wejdzie więcej niż 80 osób na raz a chętnych było dwa razy tyle. Niby można wynająć większą salę ale nie dziwię się organizatorom, że wolą wykorzystać własny lokal niż ponosić extra koszty. Turniej miał charakter charytatywny i sporo nagród było do wygrania. Loteria nie była podzielona na kategorie cenowe, wszystkie losy kosztowały 2 Funty. Samych nagród też było mniej niż w Zielonej Górze. Fajną sprawą jest, że w lokalu był punkt gastronomiczny, gdzie były napoje zimne (piwo, cola, cydr etc.), gorące (herbata, kawa z ekspresu), przekąski, ciasteczka i „ciepłe dania”. Patrzać jak inni jedzą i ja skusiłem się na "cheesburgera". Tutaj krótki opis „produktu”: zimna bułka z kawałkiem „mięsopodobnym” i serem odgrzane w mikrofalówce. Nawet ketchupu nie było a kosztowało to aż 5 Funtów! (Nie to co pyszne tosty w Innym Wymiarze! - WK). W trakcie gier przechodziła jedna osoba z lokalu i zbierała zamówienia przy stolikach graczy co podać - to akurat był ekstra pomysł. Kwestia paringów (pomijając, że o mnie zapomnieli w 1 rundzie) to było drukowanie i wieszane ich w dwóch miejscach. Nie było monitorów, rzutników ani nawet info na FB. Ranking podano raz na wydruku po 3. rundzie. Brak streama to minus, drugiego dnia nagrywali gry tylko. To trochę odstaje od tego, co spotykamy w Polsce na dużych turniejach. Podsumowując: był to fajny luźny, sprawnie prowadzony turniej, nie było jakieś dużej obsuwy. Event rozegrany był w miłym towarzystwie. Nie zauważyłem ani razu by ktoś wołał sędziego! Odczuwalny był Fair Play graczy, sam pozwoliłem zmienić manewr ale i mnie dwa razy w późniejszych rundach pozwolono dołożyć Focus z Rey gdy się lekko spóźniłem (raz przyłożyłem miarkę zasięgu do Poe jak sobie przypomniałem).

Organizatorzy zebrali 2600 Funtów na dziewczynkę którą można zobaczyć na poniższym zdjęciu w towarzystwie Cosplayerów z Gwiezdnych Wojen. Dziękuje wszystkim, którzy kibicowali mi przez FB. Mam nadzieję, że ten raport Was nie przygniótł :-D
Piotr Nitka