Imperial Star Destroyer

Imperial Star Destroyer

sobota, 30 marca 2019

Team Yankee M1 Abrams Platoon część 2.


Przesyłam wam kilka obiecanych słów na temat malowania Abramsów do Team Yankee, może komuś będą przydatne. 

Jako podkład stosuję German Grey do wszelakiego rodzaju pojazdów. Nie za ciemny ani nie za jasny. Wcześniej używałem czarny mat ale przy jaśniejszych modelach nie wyglądało to najlepiej. Druga warstwa to farba bazowa. Dla Jumbo nie było najmniejszego problemu bo posiadałem sprawdzony i dobry kolor US Olive Drab z palety Air. 


Natomiast przy Abramsach Wojtek zdecydował że nie powinno to być charakterystyczne malowanie MERDC a jednolite zielone. Producent w tym wypadku zaleca farbę ”Yankee green” dostępną w sprayu lub w całym zestawie dedykowanym do malowania amerykańskich pojazdów.


Najbardziej zbliżonym kolorem z palet Vallejo jest US Dark Green który należało delikatnie rozjaśnić co dało bardzo wierny zamiennik. Obie warstwy nałożone aerografem pozwoliły zachować bardzo dobrze dużą liczbę szczegółów na kadłubach. Kolejnym etapem było cieniowanie pancerza oraz kół za pomocą washy i drybrushu oraz highlightów. 


Potem przyszła pora na paczki, skrzynie, kanistry oraz worki z piaskiem w przypadku jumbo. Na sam koniec gąsienice. Osobnym tematem są karabiny AA oraz ludziki we włazach. Te elementy nie przyklejone do tej pory zawsze maluję osobno co jest wygodne, ponieważ nie przeszkadzają przy cieniowaniu poszycia. Ostatnim elementem było dodanie do Abramsów charakterystycznych zwiniętych pomarańczowych kocyków. Zgodnie z informacją od Wojtka to jest płachta to oznaczania czołgów przyjaznych przed nalotem własnych samolotów i fajnie by było jak by się na kilku znalazła. Jako że producent nie przewidział takiego wynalazku pozostało ulepić samemu z Green Stuffu. Wyszło to całkiem przyzwoicie i trzeba przyznać że płachty dodają charakteru tym modelom. 


Pozostały jeszcze detale takie jak światła i reflektory oraz kalkomanie. Miejsca pod kalki maluję błyszczącym lakierem co ułatwia jej prawidłowe ustawienie oraz niweluje „błyszczący efekt ramki” następnie maluję je specyfikiem „na kalki” od Wamodu co je rozmiękcza i pozwala lepiej wpasować się znaczkowi w model. Po przyklejeniu karabinów AA oraz dowódców modele trafiły całościowo pod lakier matowy mający zabezpieczyć czołgi przed zbyt szybką utratą kolorów podczas transportu i grania. 


Na sam koniec modele dostały antenki ze światłowodów by być w lepszym kontakcie a światła delikatnie pomalowałem błyszczącym lakierem. Voila! Przed wami efekt końcowy:




Poniżej lista farb jakie użyłem przy tych modelach. 
(V - Vallejo, C - Citadel, A- Army Painter) 
Podkład: (V) German Grey Primer Washe: (C) Seraphim Sepia (C) Reikland FleshShade (V) Black Wash (V)Brown Wash Farby: (C) Camo Green (C) Desert Yellow (A) Lava Orange (A) Daemonic Yellow (A) Skeleton Bone (A) Electric Blue (A) Cristal Blue (V) Black (V) White (V) Beige Brown (V) Skin Tone (V) US Olive Drab (V) US Dark Green (V) Gun Metal (V) Beasty Brown (V) Bone White Lakier: (V) Matt Varnish (V) Gloss Cote

Tekst i zdjęcia: Paweł "Voodoo" Bociąga
Korekta: Wojtek "Zorg" Kinasz

niedziela, 24 lutego 2019

Turniej Flames of War Katowice 23.02.2019

W sobotę 23 lutego rozegraliśmy kolejny turniej lokalny FoW w Katowicach. Tym razem stawiło się 6 osób i ponownie dobrze się bawiło. Ponieważ na 1425 punktów mieściliśmy się akurat z czasem więc utrzymaliśmy ten format.

Na turniej przyszedłem z rozpiską na ciężkich czołgach IS-2 z Berlina choć wcześniej planowałem ponownie zjawić się z Panzergrenadierami.

Pierwszą bitwę grałem przeciwko Witkowi i jego szkockiej piechocie. Scenariusz: Rearguard. Zaczęło się to dla mnie bardzo niefajnie. Bo choć podciągnąłem mocno do przodu wszystkie plutony to przeciwnik celnym ostrzałem dział, cekamów, moździerzy i jeszcze plutonem Churchill Crocodile wybił mi nacierające środkiem 7 podstawek pionierów.


Także drugą turę zaczynałem już bez nich a gra wydawała się ciężka do wygrania. Witek stracił jednak w następnej turze Krokodyle od ostrzału IS-2, moździerzy 160mm i nieudanej moralki a przecież musiał co turę wycofywać swoje plutony. Sowieci też jakoś się rozgrzali i wygrałem grę w 7. turze łamiąc kompanię przeciwnika. Straciłem tylko pionierów więc 8:1.

Drugą potyczkę stoczyłem z Patrykiem vel Patrolem i jego nazistowską piechotą z Market Garden czyli Kampfgruppe Arnheim. Ciekawa rozpiska - dwa duże plutony piechoty wsparte czterema Tygrysami z kampfgruppe Hummel. Scenariusz Bridghead i ponownie początek ponownie nieciekawy bo Tygrysy przeciwnika wyszły w pierwszej turze na tył ISów, oddały 4 strzały, ja oblałem 4 save, a Patryk zdał 4 rzuty na firepower pozbawiając mniej 1/3 rozpiski w pierwszej turze. Rosjanie znani są jednak z tego, że nie poddają więc nacierali dalej.


Wobec tego pionierzy i IS-2 ponownie nacierały i wspólnymi siłami z działkami 45mm, moździerzami i piechotą po mozolnej walce wygryzły pluton piechoty wraz z dowództwem z objective`a.


Patryk mógł go jeszcze blokować w ostatniej turze ale nie zauważył tej możliwości. Ponieważ straciłem 2 plutony (moździerze i jedne IS-2) wynik 7:2 a mogło być gorzej po pionierzy przeżyli jako ostatnia podstawka.


Na ostatnią bitwę mieliśmy zapowiedziany bay dla Patrola a wszyscy chcieli grać więc miałem wziąć "bye" ale po rozstawieniu Kouo musiał z przyczyn rodzinnych go przejąć. I znowu trzeba było grać tym razem z Adrianem, który w prowadzeniu rozpisek radzieckich osiągnął bardzo dużą wprawę. Tym razem grał piechotą, której miał pełno. Pluton Motostrelkovy, 2 plutony ZiS-3 i jeden ZiS-2, 3x Su-100 i do tego 10 sztuk T-34/85. Znowu graliśmy Rearguard, postanowiłem mocno zaatakować jeden objective ale to Adrian od początku przejął inicjatywę.


Su zniszczyły mi 2 ISy z jednego plutonu zanim padły a wszystkie artylerie wstrzeliły się i rozpoczęło się spychanie mnie od objectivów. Zwłaszcza kompania T-34/85 zrobiła dużo osaczając bohaterskie IS-y.


Traciłem po kolei piechotę, jeden pluton IS-2, działka 45mm. Na koniec zostałem z dowódcą kompanii, dwoma IS-2 i dwoma moździerzami. W ostatniej turze udało mi się dobić dziewiątego T-34 a ostatni z kompanii uciekł. Mimo tego przegrałem bitwę 2:7.

Dzięki wynikowi z ostatniej bitwy Adrian zdobył pamiątkową statuetkę zwycięzcy, ja zająłem drugie miejsce a trzeci był Patrol.


Dzięki serdecznie wszystkim uczestnikom za to, że znowu udało się zagrać, Patrykowi za statuetki a Bartkowi z Erpegie za miejsce do grania.

Pełne wyniki turnieju: https://tournykeeper.com/#/tournament/details/765 


czwartek, 21 lutego 2019

Ostrożniej z tymi okazjami!


Niedawno wypatrzyłem na allegro.pl kilka aukcji z figurkami do mojego ulubionego systemu historycznego. Co więcej były to aukcje z naprawdę okazyjnymi cenami. Dotyczyły one nieprodukowanej gry planszowej, bliżej nieokreślonego alianckiego samolotu oraz baterii ciężkich haubic USA M1 155mm. Figurki były niezbyt estetycznie pokryte farbą ale były niewątpliwie produkcji Battlefrontu.



Samolot po podstawce i rzeźbie wydawał mi się być staroedycyjnym Hurricanem jednak nie pasował szczególnie kształtem. Może Spitfire? - pomyślałem. Też nie. Dopiero po konsultacji z Szymonem Granatem okazał się to być P-40 Warhawk. "Jastrząb wojny" już moczy się w płynie hamulcowym szykując na przyszłe starcia. ;)

Szczególnie cieszyłem się na nieprodukowaną już baterię haubic 155mm. Wszak kupiłem kompletnego boxa z żywicznymi ciągnikami gąsienicowymi, jeepem, sztabem, dowódcą i obserwatorem za 50zł czyli mniej niż 1/4 ceny nowego!


Kupując coś mi nie pasowało, patrząc na zdjęcie miałem delikatny dysonans poznawczy ale uznałem, że powodują go kępki trawy przyklejone do tarcz ochronnych. Machnąłem ręką bo przecież tarcze ewidentnie są a kępki się po prostu odklei. Kąpiel w DOT-3 albo acetonie i zaraz będą jak nowe sreberka.

Otworzywszy paczkę przeżyłem ciężkie zdziwienie. Zapewne czytelnik wie już o co chodzi ale ja się tego nie spodziewałem. Otóż działa te są ciężko niekompletne. Brak w nich elementów, który producent określa jako: Gun trail legs oraz Gun trail spades czyli elementów po polsku określanych jako ogony.


Ciężko jest mi mieć pretensje do sprzedającego. Zdjęć w aukcji było kilka a na każdym z nich wyraźnie widać co jest a czego nie ma. Wszystkie elementy ze zdjęć otrzymałem a ogonów sprzedający odpisał mi, że niestety nie ma.

No cóż, jakoś będę musiał sobie z tym problemem poradzić, może któryś ze znajomych modelarzy doradzi mi jakieś rozwiązanie? Mimo wszystko cieszę się z zakupu tych haubic choć są niekompletne.

Na sam koniec chciałem zwrócić waszą uwagę by nawet przy okazyjnych zakupach (albo zwłaszcza przy nich) bardzo uważać co tak naprawdę kupujemy.

piątek, 15 lutego 2019

Holendrzy do Team Yankee

Już po zapowiedziach podręcznika Free Nations do systemu Team Yankee wiedziałem, że chcę mieć Holendrów. Ich Leopardy I od samego początku wpadły mi w oko, dodatkowo bardzo spodobały mi się ich "klimatyczne" narodowe APC, w przeciwieństwie do M113, za którymi nieszczególnie przepadam. Po przeglądnięciu dostępnych rozpisek i produktów zamówiłem sobie zestaw startowy Nato`s First Line, pluton piechoty zmechanizowanej oraz pudełko owych świetnie wyglądających YPR-765.




Na wstępie chciałem zaznaczyć, że po raz kolejny jestem podbudowany zamówieniem z bolter.pl. Zamówiłem drugi raz w ciągu dwóch miesięcy. Zamówienie złożyłem w niedzielę wieczorem a już we wtorek wieczorem wyjmuję figurki z paczkomatu. Jest to świetny termin realizacji moim skromnym zdaniem. Należy wspomnieć, że YPR są żywiczno- metalowe przez to niestety dość drogie.


Wracając do samych figurek: zestaw Nato`s First Line jest naprawdę ciekawy. Pozwala złożyć i wykorzystać Leopardy I jako MBT zarówno do Niemców, Australijczyków, Kanadyjczyków a nawet Holendrów (zupełnie inne wieże). To bardzo dobrze świadczy o Battlefroncie. Jest to zdecydowany ukłon w stronę graczy. Bo na przykład bardzo ładne i niedrogie Leopardy I z firmy PSC pozwalają na sklejenie tylko wersji Niemiecko/Australijsko/Kanadyjskiej.

Niemieckie śmiglaki vel PAH wydają się dość kontrowersyjne w tym zestawie. Kosztują aż 8 punktów za dwa i choć mogą odpalić dwie rakiety z AT23 HEAT to są jednak bardzo delikatne jeśli przeciwnik ma jakiekolwiek pelotki. Wielu graczy nie zdecyduje się na ich wystawienie. Myślę, że zamiast nich producent mógł dodać coś innego ale dzięki nim zestaw jest faktycznie bardzo uniwersalny.

Mój pomysł na rozpiskę wyglądał następująco:


Nigdy jeszcze nie grałem w Team Yankee więc jestem bardzo ciekawy jak moja rozpiska sprawdziłaby się na przykład przeciwko rozpisce na radzieckich T-72. Możecie mi to napisać w komentarzach ;)

niedziela, 10 lutego 2019

Ciężkie radzieckie moździerze M1943 160mm w 4. edycji Flames of War

Ponieważ planuję dokończyć moją kompanię ciężkich czołgów IS z okresu walk o Berlin musiałem dokupić brakujący pluton ciężkich moździerzy. Wiem, że wielu graczy proksuje je łatwiej dostępnymi moździerzami 120mm. Moim zdaniem są one jednak mało podobne i zupełnie mi się nie podobają więc musiałem się wykosztować.


Dzięki serwisowi Ebay.com zakupiłem w Anglii nowiutki blister pełen tych artyleryjskich cudowności. Sam blister kosztował mnie około 65zł a wysyłka 35zł. Wysyłka była droga ale ze względu na liczne nadużycia kupujących sprzedawcy zabezpieczają się wysyłając droższe przesyłki rejestrowane. Inna sprawa, że w Polsce to one rejestrowane raczej nie są. Od dnia płatności do dnia odbioru minęło dokładnie 10 dni więc jak na przesyłkę międzynarodową to czas przesyłki mogę określić jako bardzo dobry.


Blister zawiera 4 moździerze 160mm, obserwatora oraz zbędną w 4. edycji podstawkę dowódczą. Trzeba przyznać, że figurki moździerzy są naprawdę okazałe, rozmiarem na polu bitwy przewyższają niejedną haubicę.


Załogi zrobione są w tym samym stylu co piechota z boxa Udarny Strelkovy i bardzo dobrze pasują do reszty kompanii jeśli ktoś ma akurat tę metalową wersję. Do tych starszych z "szarfami" pasują już nieco mniej.


Jak wyglądają koszty i możliwości moździerzy 160mm? A właśnie tak:


Moździerze straciły podstawkę dowódczą za co otrzymamy 5 punktów kompensacji. Dwa będą kosztowały 65 punktów a cztery 125 punktów. Mają AT3 i FP2+ więc wciąż biją jak ciężka artyleria za nieco mniejsze punkty. W powyższej wersji są one "Hero" więc łatwiej im się wstrzelić i okopać.

FoW 4. Ed.
W czwartej edycji moździerze dostały kilka nowych możliwości, których wcześniej nie miały. Mogą przed grą położyć znacznik na zaplanowany ostrzał czyli tzw. "Pre-planned bombardment". Mogą też wykonywać ostrzał "All guns repeat". Dodatkowo gdy moździerze powtarzają ostrzał to wszystkie działa i piechota pod znacznikiem muszą przerzucać udane rzuty ochronne czyli taki brytyjski Murder z 3 edycji.
Na minus trzeba zaliczyć, że moździerze straciły przerzut ostatniego namierzenia. Na minus musi być również zaliczona utrata podstawki dowódczej bo zawsze był to dodatkowy team do morale i do namierzania wrogów.

Zdjęcia z artykułu, których nie jestem autorem, pochodzą ze strony producenta Flames of War.

niedziela, 27 stycznia 2019

Regionals Armada Kraków 2019

26 stycznia w krakowskim MDK na ulicy Grunwaldzkiej 5 odbył się turniej Regionals w Star Wars: Armada organizowany przez Veto Store.

Na starcie stawiło się 17 graczy, w tym niemal cała czołówka polskiej sceny. Pomny bolesnych doświadczeń z Mistrzostw Polski dałem sobie spokój ze Sloane i imperialnymi eskadrami, zamiast tego pojawiłem się z rozpiską na dwóch niszczycielach imperialnych: ROZPISKA

1. Pierwszą bitwę grałem z Danielem Unzeitigiem i jego bandą rebelianckich Y-wingów. Wciąż na Dodonie ale tym razem zamiast MC30c "Admonition" Daniel wystawił się na MC-75 Armored cruiser, dwóch korwetach CR-90B, dwóch rebelianckich transportowcach i dużej liczbie Y-wingów z Jan Ors.


Oddałem inicjatywę a z moich misji Daniel wybrał "Rywalizację o placówkę". Od początku postanowił skupić się na skubaniu mojego admiralskiego ISD-2 co nawet udawało mu się mimo EWS-ów. Mimo, że Y-wingi dochodziły do strzałów to wypadało im dużo blanków na czarnych kościach.


Kluczowy moment gry przyszedł około 3 tury gdy najpierw ISD-2 mocno strzelił w MC-75 ściągając mu sporo tarcz i zmuszając do użycia ECM a następnie Cymoon pierwszym strzałem odparował jedną flotyllę a drugim, bardzo dobrym rzutem 9 trafień+2 celności z turbolaserów, ściągnął na styk wrogiego flagowca.


Mimo niepomyślnego obrotu spraw Daniel się nie poddał i zdołał zniszczyć mojego flagowego ISD oraz zdobyć 3 punkty zwycięstwa. Ja zdobyłem dwa. Gozanti z rozkazem dobiły jednego Y-winga. Po zakończeniu 6. tury nie wiedzieliśmy kto jest zwycięzcą, ja zniszczyłem flagowca, szprotki, Y-wingi i dwa żetony zwycięstwa, Daniel ISD-2 z admirałem i 3 punkty. Dopiero po przeliczeniu punktów okazało się, że Daniel wygrał 257-246, mała przegrana 5-6 z topowym graczem. Z jednej strony cieszyłem się bo wynik był niezły z drugiej strony było mi nieco smutno bo podejrzewałem, że odebrałem Danielowi szanse na mistrzostwo. Co było zrobić, graliśmy dalej.

2. Drugą bitwę grałem z Konradem z Zabrza i jego rozpiską na admirale Sato. Pierwszy raz grałem przeciw Sato na turnieju. Ponad rok temu dwa razy odebrałem lekcje od Świetlika w konlikcie koreliańskim (raz prawie wygrałem!). Rozpiska wydała mi się nieprzesadnie silna. Han Solo, Shara Bey i Tycho Celchu do tego MC80 Assault cruiser z tytułem Home One, trzy Hammerheady z Task Force Organa i Quad Battery Turrets oraz jedne szprotki. Miałem wybór więc tym razem wziąłem inicjatywę a z misji przeciwnika Solar Corona. Wystawiłem się w lewym rogu, przeciwnik w prawym.


Wiedziałem co muszę zrobić, trzeba było zniszczyć wszystko poza flagowcem albo flagowiec i nie stracić nic samemu. Okazało się to trudniejsze niż początkowo myślałem bo przez misję musiałem usuwać celowniki strzelając.

Wystawiłem się w lewym rogu, przeciwnik daleko w prawym. Miałem poczucie, że jeśli chce się postrzelać to muszę się pospieszyć. Pierwsze strzały padły dopiero w czwartej turze gdy Cymoon doleciał do Hammerheadów.
Spodziewałem się, że będę je "one-shotował" na dalekim zasięgu. Niedoczekanie.


Raz, że misja kazała mi usuwać celowniki, dwa, że HH to wytrzymałe bestie. Pierwszy strzał i Hammerhead przeżył na dwóch? Drugi strzał i kolejny HH dostał tylko 1 dmg na klatę po żetonach obrony i tarczach. Taranowanie tego pierwszego zostawiło go na 1 HP i tyle. A jak one zaczęły strzelać to "drzazgi leciały z rej" Cymoona. Raz, że każdy HH dostawał bonusową niebieską kość za moją prędkość. Dwa, że przy boku miałem Tycho więc przeciwnik zamieniał sobie kości na dwie czarne. Trzy- miały przerzuty z Task Force Organa. A cztery dodawał sobie celowniki z Home One! Mocne kombo. I każdy walił po 4-5 hitów blokując mi społowienie.

Do tego po czarnej kości strzeliły jeszcze oba A-wingi i zostałem prawie bez tarcz w trzech strefach, z kilkoma hitami oraz krytykiem "nie możesz korzystać ze zużytych żetonów obrony". I to po jednej turze strzelania! Uratowało mnie tylko to, że MC80 poszedł wolno szerokim łukiem za daleko by bić na czerwonych. W kolejnej turze zniszczyłem niezłym rzutem mocno uszkodzonego HH ale kolejnego nie dałem rady dobić - bardzo słaby rzut! Te dwa, które zostały znowu tak huknęły, że Cymoon został na 2 HP. Wtedy do gry wszedł wreszcie admiralski ISD dobijając oba HH i niszcząc wrogie transportowce. Cymoon naprawił sobie 3 tarcze a eskadry zdołały tylko dociągnąć go do 1 HP. Wrogi MC80 strzelił na dalekim do mojego ISD ale bez szans powodzenia i skończyła się 6. tura.

Wygrałem 166:0 niszcząc 3 Hammerheady i transportowce uzyskując wynik 8:3. Gdyby przeciwnik zniszczył Cymoona (157 punktów) byłoby tylko 6:5. Znowu szczęście mi dopisało choć teraz rzuty miałem przeciętne.

Trzecią bitwę miałem stoczyć z Łukaszem Hudźcem z Wrocławia, który dowodził flotą na generale Rieekanie nastawioną na niszczenie wrogich eskadr. A tu sprawiłem mu psikusa, nie ma eskadr. Okręt flagowy to MC75 Ordnance cruiser z Ordnance Pods oraz Assault Concussion Missiles. Do tego NebB "Yavaris", koreliańska korweta (chyba A) oraz rebelianckie transportowce z "Comms net" i "Expanded hangar bays" plus Corran Horn, Wedge Antilles, Shara, Tycho i Ten Numb. Po raz trzeci miałem mniej punktów więc wziąłem inicjatywę a z misji Łukasza wybrałem Planetary Ion Cannon. Wystawienie niemal identyczne jak w poprzedniej bitwie- ja w jednym rogu, przeciwnik w drugim. Leciałem Cymoonem z prędkością 3 żeby się postrzelać przez bite 4 tury a admiralskim aż 6 tur.

Ale Cymoon znowu się postrzelał. Najpierw Łukasz wybrał się transportowcami na dziwną przejażdżkę pod moimi lufami (pułapka?) a gdy próbował uciekać został w dalekim zasięgu. Cymoon się ucieszył, pyk, pyk z działek i... znowu zabrakło hitów! Na 5 kościach, z dodatkowym hitem z "Intensify firepower!" i dwoma celnościami z turbolaserów zrobiłem tylko 3 hity i szproty przeżyły na 1HP. W następnej turze nie zdążyły jednak odskoczyć i Cymoon tym razem je dobił (choć rzut również bez przytupu). W międzyczasie Planetarne działo jonowe trafiło go dwa razy po 3 hity w tarcze co nieco zniwelowałem używając rozkazur i diala inżynierii Thrawna. Gdzieś w piątej turze Łukasz uznał, że warto jednak użyć eskadr i rzucił Corrana Horna z Ten Numbem co nieco zabolało.


W ostatniej turze miałem do wyboru próbować zniszczyć na dalekim zasięgu Yavaris za przeszkodą mając w sumie 5 czerwonych kości albo double-arc na MC80 i potem możliwa poprawka z ISD-2. Poszedłem w drugą opcję ale rzuty znowu były słabe.


Spompowałem go z 3 tarcz ale na kadłub nic nie weszło. I wtedy pomyślałem, że przegrałem. Bo Cymoon miał mało tarcz i wbite sporo obrażeń. Przeciwnik miał "double arc" na bliskim z MC-80, strzał z boku Yavaris oraz dwie eskadry A-wingów z "double tap". Postanowiłem trzymać się planu z początku tury i zamiast taranować przeleciałem za rufę MC-80 ustawiając się do niego własną rufą na kamieniu (dostałem nieistotny krytyk "odrzuć żetony rozkazów"). Wspomnę, że na początku tury na rufę przesunąłem Early Warning System. Od tego czasu zaczęły dziać się cuda. Kalamariański krążownik załadował chyba ślepą amunicję: dwie czarne i dwie czerwone kości? 4 blanki! Przerzut czarnych? 1 zwykły hit. Strzał czarną z rufy? Jeden hit. A przeciwnik miał Assault Concussion Missiles. Jeden krytyk by zrobił robotę. Strzał z Yavaris również był nieudany - 1 hit. Ostrzał z Horna i 2 A-wingów też poszedł słabo i Cymoon przeżył na 2HP.


Ponownie miałem ogromne szczęście. Wynik ponad 2 godzinnej bitwy to 25:0 i 6:5 dla mnie. Tracąc Cymoona byłoby 25:157 i przegrana 3:7. Mimo, że było dużo latania a mało strzelania to gra z Łukaszem była prawdziwą przyjemnością i gdybym mógł nominowałbym go do nagrody "best sportsmanship". I znowu żal mi było, bo Łukasz przez tą bitwę skończył poza TOP8 :(

Ogłoszenie wyników i okazuje się, że zająłem doskonałe 5. miejsce mając 19 punktów i MoV 191. Przede mną byli tylko mistrz Europy i Polski, gracz TOP4 MP, były wicemistrz Polski oraz wicemistrz Europy. Milutko ale wiem, że to grubo ponad obecny stan rzeczywisty mojej gry. Na turnieju zniszczyłem MC-75, Y-wingi, trzy rebelianckie transportowce i trzy Hammerheady. Straciłem na całym turnieju tylko ISD II w walce z Danielem ponieważ rozpiska na ISD nie lubi oddawać punktów. Cymoon z H-9 i QTC nieźle zwalcza małe statki blokując im kluczowe żetony obrony ale zniszczenie czegoś większego np. z ECM okazuje się problematyczne.

Pełne wyniki Regionals Kraków (Świetlik zdobył 29 na 30 możliwych punktów deklasując resztę stawki!!!):



Nagrody z kita były tym razem naprawdę bardzo fajne. Moim zdaniem duuużo lepsze niż te ze Store Championship. Kuat wygląda dostojnie w stylu Jeddhy, frosted NebB jest po prostu SUPER a "lodowe" kostki są piękne. Dodatkowo sklep veto-store.pl przyznał 3 losowe nagrody po 60zl dla uczestników jako dropy (dostałem jeden z nich), normalnie miód. Podziękowania dla organizatorów i Wawrzyńca, który był niegrającym (chyba, że w HOMM3!) sędzią.


Na minus zaliczam tylko to, co zapewne zauważyliście już na zdjęciach. Graliśmy na paździerzowych stołach bez mat. Szkoda, bo wystarczyło napisać i dobrzy ludzie na pewno by je przywieźli a klimat +200%. No nic, następnym razem się uda ;) Na koniec kilka zdjęć uczestników turnieju.